Portal internetowy Salon24, - vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1284761,biden-spotkal-sie-w-kijowie-w-zelenskim-historyczna-wizyta-prezydenta-usa informuje:
„Bezprecedensowa wizyta Joe Bidena w Kijowie. Prezydent USA spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Na wspólnej konferencji prasowej politycy potwierdzili dalszą wolę ścisłej współpracy w dramatycznym dla Ukrainy czasie rosyjskiej napaści…”
Mój komentarz:
Pytacie Państwo, co to za „jątrzący” tytuł?
Już wyjaśniam.
Dzisiejszą wizytą w objętej barbarzyńską wojną Ukrainie, - Joe Biden dowiódł bezsprzecznie, iż jest jednym z najwspanialszych prezydentów w historii USA, a zarazem najodważniejszym człowiekiem współczesnego świata.
Polskie władze PiS nie mogą się nachwalić Joe Bidena, a politycy partii Jarosława Kaczyńskiego wręcz pieją z zachwytu nad wielkością i bohaterstwem amerykańskiego prezydenta.
Ja natomiast, jako niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa, - nie byłbym sobą, gdybym w dzisiejszym historycznym dniu nie przypomniał , co pisałem bezpośrednio po wyborze Joe Bidena prezydentem USA, w notce pt. „Odludna wyspa smutku, głupoty i przemocy na oceanie prawdziwie demokratycznego świata ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1090379,odludna-wyspa-smuty-glupoty-i-przemocy-w-oceanie-prawdziwie-demokratycznego-swiata , - cytuję fragmenty:
„W sobotę po południu polskiego czasu wszystkie najważniejsze amerykańskie media poinformowały o zwycięstwie Joe Bidena w wyborach prezydenckich w USA. Kandydat demokratów zapowiedział, że o 20 czasu lokalnego (godz. 2 w nocy w Polsce) ma wygłosić przemówienie.
Zasiadłem tedy przed telewizorem i ani by mi do głowy nie przyszło, że będę tkwił przed ekranem aż do czwartej rano. Ale działo się tyle kluczowo ważnych dla świata rzeczy, iż nawet nie pomyślałem o śnie.
Najpierw wygłosiła historyczne przemówienie charyzmatyczna i w każdym calu fascynująca przyszła wiceprezydent USA Kamala Harris, która oświadczyła, że może być pierwszą kobietą na tym stanowisku, ale na pewno nie ostatnią, - podkreślając także ogromny wkład kobiet całego świata w walce o demokrację i prawa człowieka, - a następnie przemówił prezydent elekt Joe Biden dziękujący swoim wyborcom, - przyrzekając jednocześnie, iż będzie prezydentem wszystkich Amerykanów, także tych, którzy głosowali na Donalda Trumpa.
Zafascynowany tym, co dzieje się dosłownie na całym świecie przeskakiwałem z kanału na kanał.
Wszystkie, powtarzam wszystkie telewizje świata pokazywały non stop Amerykanów szalejących z radości po odejściu anty-demokratycznego Trumpa, a także spływające zewsząd komentarze politologów oraz wszelkiej maści ekspertów.
Najsłynniejsi na świecie komentatorzy telewizyjni z nieskrywanym entuzjazmem relacjonowali zwycięstwo legendarnej amerykańskiej demokracji. Wydarzenia tej niezwykłej nocy relacjonowały na żywo stolice wszystkich krajów świata, od USA, przez Chiny, Rosję, stolice europejskie, na Kuwejcie i Izraelu kończąc.
Każda z tych relacji była entuzjastycznie radosna i optymistyczna z uwagi na zwycięstwo demokracji, a pokazywane migawki filmowe pokazywały nie tylko Amerykanów, ale obywateli całego świata uszczęśliwionych zwycięstwem Joe Bidena, ale tak naprawdę to wiktorią amerykańskiej demokracji, - roztańczonych i radosnych.
Słowem cały nasz glob relacjonował na żywo ten niesamowity wieczór wyborczy, w którym świat się dowiedział, że w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, znów zwyciężyła stłamszona na kilka lat przez Donalda Trumpa, - legendarna amerykańska demokracja.
Wtedy pomyślałem sobie, że sprawdzę, co na ten temat mówią polskie media prawicowe i sięgnąwszy po pilota przeskoczyłem na kanał TVP Info, - gdzie dwóch smutnych i ponurych panów, Sakiewicz i Karnowski, łącząc się od czasu do czasu z redaktorem Semką, w opustoszałym i zaciemnionym studio, - jakby na świecie nic ciekawego się nie działo, - wciskało kolanem w czerepy rubaszne ludu pisowskiego pretensjonalną ściemę, że Stany Zjednoczone wielkimi krokami zmierzają ku przepaści, zaś prezydentura Joe Bidena to Sodoma i Gomora, jak nie gorzej.
Nie usłyszałem ani jednego optymistycznego zdania, bodaj kurtuazyjnego gestu, nie dostrzegłem choćby cienia pozytywnego myślenia, nic tylko wrogo nienawistna i kalecząca intelekt propaganda antyamerykańska oraz zjadliwie toksyczne kłamstwa i pokrętne insynuacje pod adresem USA. Drwin i szyderstw polskich mediów prawicowych ze zwycięstwa „niedołężnego starca Bidena" nie przytoczę, bo się zwyczajnie i po ludzku wstydzę.
A przecież jeszcze do wczoraj ci sami ludzie mówili, że USA pod prezydenturą Donalda Trumpa to nasz jedyny i prawdziwie oddany Polsce sojusznik.
I raptem uświadomiłem sobie, że mieszkam w kraju diametralnie innym od znakomitej większości państw rzeczywiście demokratycznego świata, kraju osamotniałym, w którym panuje siermiężna szarość i przygnębiająca smuta, - zaś moją ojczyzną rządzi zdziwaczały satrapa, który jak nikt inny zwaśnił Polaków odebrawszy im tym samym radość życia i dobre samopoczucie. Satrapa, który zawęził Polakom polityczno obywatelską wyobraźnię, a co najgorsze, miast motywować, odebrał ludziom ochotę do aktywności i konstruktywnego działania, przemieniając swoich orędowników w „biomasę”, którą łatwo ogłupić, ubezwłasnowolnić, - i za parę groszy podkupić…”, - koniec cytatu.
I tylko nie mówcie, że znów jątrzę, bo opisanej wyżej obłudy PiS, - nie da się obronić!
Zaś prezydent Joe Biden jutro będzie dziękował Polakom, którzy faktycznie pomogli uchodźcom ukraińskim, - a nie anty-demokratycznym władzom PiS, które tę spontaniczną, obywatelską pomoc usiłują bezprawnie zapisać na swój własny rachunek.
Ktoś zaprzeczy?
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)


Komentarze
Pokaż komentarze (14)