Wkrótce ruszy obsada na celowo zostawione wakaty w TK
— Jeśli Trybunał Konstytucyjny leży związany i zakneblowany w piwnicy, każda strona polityczna zyskuje sposobność, żeby konstytucję wprost łamać — mówi prof. Sławomir Patyra, autor zmian w trybunale zawartych w projekcie wysłanym do prezydenta Andrzeja Dudy, w rozmowie z Onetem. Jego zdaniem bez przywrócenia sprawności TK państwo prawa pozostaje fikcją, bo brak realnej kontroli konstytucyjnej sprzyja nadużyciom władzy, niezależnie od tego, kto akurat rządzi.
TK jednak działa, a rząd nie publikuje jego orzeczeń - choć robił to przez jakiś czas w 2024 roku. Część konstytucjonalistów, jak prof. Ryszard Piotrowski, uważa, że bojkot TK na podstawie uchwały Sejmu jest niezgodny z ustawą zasadniczą, natomiast poprzez nieobsadzanie stanowisk w trybunale narusza się konstytucyjną ciągłość funkcjonowania instytucji.
Trybunał w obecnym kształcie liczy dziewięciu sędziów i jest w całości obsadzony sędziami wybranymi za rządów PiS - zgodnie z kadencyjnością. Funkcję prezesa pełni Bogdan Święczkowski, były prokurator krajowy i bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry. Sześć miejsc pozostaje nieobsadzonych, co daje obecnej większości sejmowej realną szansę na przejęcie wpływów w TK.
Wniosek PiS do Trybunału Konstytucyjnego
Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł wraz z grupą posłów PiS złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Parlamentarzyści kwestionują możliwość wyboru sędziów TK na podstawie sejmowych uchwał oraz Regulaminu Sejmu. W ich ocenie taka praktyka narusza niezależność trybunału i fundamenty państwa prawa. Wykorzystują to, o czym mówiła ówczesna opozycja i część prawników w latach 2016-2025.
Dzięki ewentualnemu zabezpieczeniu, Sejm nie będzie mógł - przynajmniej w teorii - wybrać nowych sędziów. Tego typu decyzje nie są publikowane w Monitorze Polskim, więc trybunał mógłby obejść bojkot ze strony rządu.
Wszystko zależy od "kierownika"
Koalicja rządząca planuje obsadzić sześć wolnych miejsc proporcjonalnie do liczby posłów. Trzy stanowiska mają przypaść KO, po jednym Lewicy, PSL i Trzeciej Drodze. Jedną z kluczowych postaci w całym procesie jest prof. Krystian Markiewicz, były prezes Iustitii i obecny przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Sam Markiewicz również jest wymieniany jako potencjalny kandydat na sędziego TK.
Planem na odpolitycznienie TK ma zająć się trzech polityków. - Ostateczne decyzje i tak zapadną w kręgu bardzo wąskim. To będzie "Kierownik" (premier Donald Tusk), Maciek Berek (minister nadzorujący wdrażanie polityki rządu) no i Waldek (Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości) - powiedziała Onetowi osoba znająca kulisy zakusów na TK.
Najpoważniejszą przeszkodą w planach rządu pozostaje postawa prezydenta Karol Nawrocki. To on - zgodnie z ustawą - odbiera przysięgę od sędziów TK, a bez tej czynności ich powołanie może być kwestionowane, a wręcz niemożliwe. W przeszłości Andrzej Duda odmówił zaprzysiężenia sędziów wybranych nadmiarowo w 2015 roku, a PO domagała się wraz z ustępującym Trybunałem Konstytucyjnym jak najszybszego odebrania ślubowania.
Większość sejmowa wobec powyższego chce zmienić Regulamin Sejmu, bo nie ma szans na nowelizację ustawy o trybunale przy wecie Nawrockiego. Nowo wybrani sędziowie TK składaliby ślubowanie bezpośrednio przed izbą. Wcześniej prof. Marek Safjan proponował złożenie przysięgi u notariusza, bo prezydent ma rolę pośrednią - według niego - w całym procesie.
Fot. Prezes TK Bogdan Święczkowski
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze