Pytacie Państwo, czym jest prawdziwa Sztuka? Myślę, że jest magią namiętności. Posłuchajcie proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=7er_xx7Wmg8
A teraz do rzeczy.
Dziękuję panu Krzysztofowi Miklaszewskiemu za cudowny wieczór, jaki miałem zaszczyt spędzić wczoraj na spotkaniu z Arcymistrzem dokumentowania historii wiodących teatrów Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa: TEATRU STU; TEATRU STAREGO ORAZ TEATRU CRICOT 2 TADEUSZA KANTORA.
Pan Krzysztof przeniósł nas wczoraj wieczorem w krakowski teatralny świat lat 70. ubiegłego wieku, które to lata były apogeum świetności Sztuki teatralnej w podwawelskim grodzie.
Pokazał swoje unikatowe materiały filmowe z jeszcze młodymi najwyśmienitszymi krakowskimi aktorami, nie wymieniam nazwisk, bo nie chcę nikogo pominąć.
Mogliśmy obejrzeć niepublikowane dotąd zapisy filmowe historycznych ról aktorskich tak wspaniałych, jak już nigdy potem. A także nakręcone przez pana Krzysztofa na taśmach magnetycznych zapisy z prób teatralnych oraz nieformalnych spotkań największych nazwisk aktorskich i reżyserskich lat 70.
Były teatralne smaczki i rarytasy z „Szalonej lokomotywy” Krzysztofa Jasińskiego z Marylą Rodowicz; „Dziadów” i „Wyzwolenia: Konrada Swinarskiego z młodziutkimi jeszcze, a już wielkimi: Budzisz-Krzyżanowską, Trelą, Radziwiłowiczem, Nowickim, starym Lubaszenko ; „Biesów” i „Nocy listopadowej” Andrzeja Wajdy, a także „Umarłej klasy” Tadeusza Kantora, gdzie Krzysztof Miklaszewski tak zaśpiewał solową partię, że sam Luciano Pavarotti by się nie powstydził.
Były też, nigdy wcześniej nie pokazywane i nakręcone „od kuchni” przez Miklaszewskiego spory, a nawet kłótnie nienawidzących i kochających się zarazem największych reżyserów teatralnych XX wieku. Wierzcie mi, - małmazja i rurki z kremem!
A te wszystkie kulturowe cymesy Krzysztof podał w ujmująco lekkiej formie, w atmosferze wysmakowanego dowcipu i frywolnej galicyjskiej plotki, niekiedy pikantnej i uszczypliwej.
Wszystko zaś okraszone przeobfitym wysypem teatralnych anegdot tak smakowitych, że tylko palce lizać.
I bez cienia przesady powiem, że od wielu lat nie uczestniczyłem w takiej intelektualnej uczcie, jak wczoraj w krakowskim TEATRZE GROTESKA.
Dziękujemy Ci Krzysztofie za wszystko, co zrobiłeś celem ocalenia od zapomnienia najpiękniejszej karty historii teatru krakowskiego. Wykonałeś gigantyczną pracę, czego Kraków Ci nigdy nie zapomni. Dziękujemy Ci także za pokazanie Twojego filmu zatytułowanego "W naturze polskiej jest jakiś błąd ", który moim zdaniem należy przypominać naszemu społeczeństwu przy każdej możliwej okazji.
A teraz piję za Twoje zdrowie Krzysztofie, bo to, co zrobiłeś dla krakowskiego teatru, mimo tego, co PiS ostatnio wyprawia z polską kulturą, podlane kieliszeczkiem czystej przywraca wątpiącym pewność, - iż jeszcze nie wszystko jest stracone.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i spawom ważnym dla naszego państwa)
Post Scriptum
Nikt. Tak. Tak. Nikt nawet nie drasnął w komentarzach tematu notki, którym jest historia krakowskich teatrów.
Resztę sami sobie Państwo dopowiedzcie



Komentarze
Pokaż komentarze (27)