Motto: Młodości! ty nad poziomy wylatuj, a okiem słońca ludzkości całe ogromy przeniknij z końca do końca!
A teraz do rzeczy:
Nie be z powodu przypomniałem sobie dzisiaj pewną noc z czasu zwołanych do Krakowa przez papieża Franciszka młodych ludzi z całego świata - w lipcu w lipcu 2016. Tamto doświadczenie – młodzież modlącej się śpiewem, tańcem i radością – wróciło do mnie z zaskakującą siłą, gdy od kilku dni oglądałem w telewizji osobliwy spektakl stworzony przez ogolonego na łyso Łatwoganga i jego barwną kompanię.
Na pierwszy rzut oka – dwa różne światy. A jednak coś je łączy. I to coś jest, moim zdaniem, kluczem do zrozumienia dzisiejszej młodej Polski.
Bo to nie jest tylko kwestia stylu. To jest zmiana języka. Zmiana kodu kulturowego. A może nawet – nie bójmy się tego słowa – zmiana formy modlitwy, w tym przypadku za zdrowie dzieci chorujących na raka.
Tam, w krakowskim kościele Karmelitów, zobaczyłem młodych ludzi z całego świata, którzy nie bali się wyrażać swojej wiary poprzez radość. Ich modlitwa była żywa, cielesna, wspólnotowa. Nie była sztywna ani wyuczona. Była autentyczna. I choć dla wielu przedstawicieli starszego pokolenia mogła wydawać się zbyt swobodna, zbyt hałaśliwa, zbyt „niekościelna” – to jednak była prawdziwa. Oglądałem to na własne oczy.
Dziś widzę podobny mechanizm w świeckiej przestrzeni, jaką tworzy youtuber Łatwogang. Młodzi ludzie garną się do niego nie dlatego, że mówi rzeczy szczególnie odkrywcze. Garną się, bo mówi ich językiem. Bo skraca dystans. Bo się nie wymądrza i nie moralizuje. Bo nie zanudza.
I – co najważniejsze – bo daje im poczucie wspólnoty.
Proszę zwrócić uwagę: to, co kiedyś działo się w przestrzeni sakralnej – wspólne przeżywanie, śmiech, emocje, spontaniczność – dziś przenosi się do przestrzeni medialnej. Młodzi nie przestali potrzebować wspólnoty. Oni tylko znaleźli ją gdzie indziej. Tam, gdzie ktoś ich rozumie.
A polska polityka? Cóż, ona została gdzieś daleko w tyle. Spory między PiS-em a Platformą dla młodych brzmią jak rozmowy prowadzone w obcym języku. To nie jest ich świat. To jest teatr dla „leśnych dziadków”, jak celnie – choć brutalnie – określają to sami zainteresowani. Tak. Tak. Mentalność wielu polskich polityków to dla młodych ludzi wczesne zaranie jurajskiej epoki dinozaurów.
Młodzi nie chcą słuchać wielogodzinnych tyrad. Oni chcą konkretu. Chcą emocji. Chcą autentyczności. I chcą, żeby było – mówiąc kolokwialnie – „do rzeczy”.
Łatwogang to rozumie. I dlatego wygrywa uwagę młodego pokolenia.
Czy to dobrze? To już zupełnie inne pytanie.
Bo o ile w krakowskim kościele radość była drogą do czegoś głębszego – do spotkania z transcendencją, czyli wykraczaniem poza granice poznania, doświadczenia, rzeczywistości materialnej lub przyjętych norm – o tyle w świecie Łatwoganga radość często pozostaje celem samym w sobie. Jest szybka, intensywna, efektowna… i być może ulotna.
Ale nie zmienia to faktu, że mechanizm jest ten sam.
Ludzie – zwłaszcza młodzi – chcą przeżywać. Chcą czuć, że są częścią czegoś większego. Chcą być razem. I chcą, żeby ktoś mówił do nich w sposób, który do nich trafia.
I czas powiedzieć otwarcie. Kościół – jeśli chce przetrwać – musi to zrozumieć. Politycy – jeśli chcą odzyskać kontakt z młodymi – również.
Bo świat się zmienił. I nie wróci już do form, które dla młodego pokolenia są po prostu niezrozumiałe.
Tamtej nocy w Krakowie zobaczyłem przyszłość Kościoła. Dziś, patrząc na fenomen Łatwoganga, widzę przyszłość komunikacji społecznej.
Jedno i drugie sprowadza się do tej samej prawdy:
nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze umieć ją przekazać.
A młodzi – jak widać – uczą nas tego szybciej, niż wielu z nas chciałoby przyznać.
Więc sami Państwo widzicie, że warto ich wreszcie zacząć słuchać...
Od dawna pisałem, że Polskę należy powierzyć w ręce ludzi młodych. Spotkało mnie za to wiele przykrości, upokorzeń, pomówień i insynuacji, a pierwszym politykiem, który mnie za to zaatakował już w roku 2012 był poseł PiS Ryszard Terlecki - czytaj: https://www.salon24.pl/u/ryszardterlecki/461368,polityczni-wizjonerzy-i-jesienna-goraczka
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger)
Czytaj także: K. Pasierbiewicz, "Dlaczego polscy katolicy nie lubią papieża Franciszka" - https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1192310,dlaczego-polscy-katolicy-nie-lubia-papieza-franciszka


Komentarze
Pokaż komentarze (7)