echo24 echo24
447
BLOG

Łatwogang. Inna kultura modlitwy

echo24 echo24 Społeczeństwo Obserwuj notkę 30
Fenomen Łatwoganga

Motto: Młodości! ty nad poziomy wylatuj, a okiem słońca ludzkości całe ogromy przeniknij z końca do końca!

Oprawa muzyczna:  https://www.youtube.com/watch?v=d-kldWAQBzk  

A teraz do rzeczy: 

Nie bez powodu przypomniałem sobie pewną noc z czasu zwołanych do Krakowa przez papieża Franciszka młodych ludzi z całego świata - w lipcu w lipcu 2016. Tamto wspomnienie młodzieży modlącej się śpiewem, tańcem i radością – wróciło do mnie z zaskakującą siłą, gdy przez dziewięć dni oglądałem w telewizji osobliwy spektakl stworzony przez ogolonego na łyso Łatwoganga i jego barwną kompanię.

Na pierwszy rzut oka – dwa różne światy. A jednak coś je łączy. I to coś jest, moim zdaniem, kluczem do zrozumienia dzisiejszej młodej Polski.

Bo to nie jest tylko kwestia stylu i pieniędzy. To jest zmiana języka. Zmiana kodu kulturowego. A może nawet – nie bójmy się tego słowa – zmiana formy modlitwy, w tym przypadku za zdrowie dzieci chorujących na raka.

W roku 2016, w krakowskim kościele Karmelitów, zobaczyłem późną nocą młodych ludzi z całego świata, którzy nie bali się wyrażać swojej wiary poprzez radość. Ich modlitwa była żywa, cielesna, wspólnotowa. Nie była sztywna ani wyuczona. Była autentyczna. I choć dla wielu przedstawicieli starszego pokolenia mogła wydawać się zbyt swobodna, zbyt hałaśliwa, zbyt „niekościelna” – to jednak była prawdziwa. Oglądałem to na własne oczy.

Dziś widzę podobny mechanizm w świeckiej przestrzeni, jaką tworzy youtuber Łatwogang. Młodzi ludzie garną się do niego nie dlatego, że mówi rzeczy szczególnie odkrywcze. Garną się, bo mówi ich językiem. Bo skraca dystans. Bo się nie wymądrza i nie moralizuje. Bo nie zanudza.

I – co najważniejsze – bo daje im poczucie wspólnoty. Jeszcze więcej, przywraca dzieciom chorym na raka wiarę, iż mimo wszystko, życie potrafi być piękne. Słowem, jest rodzajem terapii. 

Proszę zwrócić uwagę: to, co kiedyś działo się w przestrzeni sakralnej – wspólne przeżywanie, śmiech, emocje, spontaniczność – dziś przenosi się do przestrzeni medialnej. Młodzi nie przestali potrzebować miłosiernej wspólnoty. Oni tylko znaleźli ją gdzie indziej. Tam, gdzie ktoś ich rozumie. I dlatego właśnie składka pieniężna polskiego społeczeństwa na dzieci chorujące na raka osiągnęła sumę tak zawrotną.

A polska polityka? Cóż, ona została gdzieś daleko w tyle. Spory między PiS-em a Platformą dla młodych brzmią jak rozmowy prowadzone w obcym języku. To nie jest ich świat. To jest teatr dla „leśnych dziadków”, jak celnie – choć brutalnie – określają to sami zainteresowani. Tak. Tak. Mentalność wielu polskich polityków to dla młodych ludzi wczesne zaranie jurajskiej epoki dinozaurów.

Młodzi nie chcą słuchać wielogodzinnych tyrad. Oni chcą konkretu. Chcą emocji. Chcą autentyczności. I chcą, żeby było – mówiąc kolokwialnie – „do rzeczy”.

Łatwogang to rozumie. I dlatego wygrywa uwagę młodego pokolenia.

Czy to dobrze? To już zupełnie inne pytanie. 

Bo o ile w krakowskim kościele radość była drogą do czegoś głębszego – do spotkania z transcendencją, czyli wykraczaniem poza granice poznania, doświadczenia, rzeczywistości materialnej lub przyjętych norm – o tyle w świecie Łatwoganga radość często pozostaje celem samym w sobie. Jest szybka, intensywna, efektowna… i być może jednorazowa (?)

Ale nie zmienia to faktu, że mechanizm jest ten sam.

Ludzie – zwłaszcza młodzi – chcą przeżywać. Chcą czuć, że są częścią czegoś większego. Chcą być razem i wzajemnie sobie pomagać niezależnie od poglądów. I chcą, żeby ktoś mówił do nich w sposób, który do nich trafia. 

I czas powiedzieć otwarcie. Kościół – jeśli chce przetrwać – musi to zrozumieć. Politycy – jeśli chcą odzyskać kontakt z młodymi – również.

Bo świat się zmienił. I nie wróci już do form, które dla młodego pokolenia są po prostu niezrozumiałe.

Tamtej nocy w Krakowie zobaczyłem przyszłość Kościoła. Dziś, patrząc na fenomen Łatwoganga, widzę przyszłość komunikacji społecznej.

Jedno i drugie sprowadza się do tej samej prawdy:

nie wystarczy mieć rację. Trzeba jeszcze umieć ją bezinteresownie przekazać.

A młodzi – jak widać – uczą nas tego szybciej, niż wielu z nas chciałoby przyznać.

Więc sami Państwo widzicie, że warto ich wreszcie zacząć słuchać...

Od dawna pisałem, że Polskę należy powierzyć w ręce ludzi młodych. Spotkało mnie za to wiele przykrości, upokorzeń, pomówień i insynuacji, a pierwszym politykiem, który mnie za to publicznie zaatakował na Salonie24 już w roku 2012 był poseł PiS Ryszard Terlecki - czytaj:     https://www.salon24.pl/u/ryszardterlecki/461368,polityczni-wizjonerzy-i-jesienna-goraczka  

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezależny bloger)

Czytaj także: K. Pasierbiewicz, "Dlaczego polscy katolicy nie lubią papieża Franciszka" - https://www.salon24.pl/u/salonowcy/1192310,dlaczego-polscy-katolicy-nie-lubia-papieza-franciszka 

Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo