echo24 echo24
284
BLOG

Grabarz architektonicznej perły Krakowa będzie teraz zmieniał Konstytucję RP!

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 29
Podwawelski skandal stulecia

Pytacie Państwo, skąd ten alarmistyczny ton? Skąd to oburzenie i niepokój, który każe bić na trwogę? Już wyjaśniam — i proszę czytać uważnie, bo sprawa jest poważniejsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Oto bowiem dowiaduję się, że Jacek Majchrowski, wieloletni prezydent Krakowa, otrzymuje dziś nową rolę — ma współuczestniczyć w działaniach podejmowanych przez Karola Nawrockiego, których celem ma być zmiana Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

I w tym miejscu nie sposób nie zadać pytania: czy człowiek, który dopuścił do zniszczenia jednego z najpiękniejszych miejsc w Krakowie, powinien dziś współdecydować o kształcie ustrojowym państwa?

Bo ja pamiętam. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat dwa razy o tym pisałem na blogu — niestety bezskutecznie.

Pamiętam perłę architektury przestrzennej — przedwojenny stadion lekkoatletyczny Cracovii w Cichym Kąciku. Miejsce absolutnie wyjątkowe. Kompleks rekreacyjno-sportowy, który nie tylko służył mieszkańcom, ale był również świadectwem ambicji i smaku dawnych włodarzy miasta. Zbudowany na wzór olimpijskich obiektów w Colombes pod Paryżem, stanowił harmonijne połączenie architektury, zieleni i przestrzeni.

To nie był zwykły stadion. To był żywy organizm miasta. Stadion z duszą. Amfiteatr, korty, baseny, miejsca spotkań, młodości i pierwszych uniesień. Krakowskie „Koloseum”, zanurzone w zieleni, z widokiem na Wawel i kopce Kościuszki i Piłsudskiego — przestrzeń, która tworzyła narodową wspólnotę.

I co się z nim stało?

Przez dekady — a szczególnie przez pięć kadencji rządów Jacka Majchrowskiego — miejsce to systematycznie niszczało. Popadało w ruinę. Rozsypywało się na oczach mieszkańców. Bez reakcji. Bez woli ratunku. Bez odpowiedzialności. Patrz zdjęcie pod tekstem.

Czy naprawdę zabrakło środków? W czasach, gdy fundusze europejskie płynęły do Krakowa szerokim strumieniem?

Czy zabrakło możliwości? Czy może zabrakło po prostu serca do tego miasta?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pozwolono temu miejscu umrzeć. Że czekano, aż stanie się „problemem”, który najłatwiej rozwiązać poprzez jego likwidację. A potem — jak to bywa — pojawiła się „nowa wizja”: apartamentowce. Beton. Zysk.

I tak oto w miejscu dawnego klejnotu architektury stoi dziś coś, co z duchem Krakowa nie ma nic wspólnego. Koszmarnie brzydkie apartamentowce. 

To nie jest tylko kwestia estetyki. To jest kwestia odpowiedzialności za dziedzictwo. Za pamięć. Za tożsamość miasta.

Dlatego nie potrafię przejść obojętnie obok informacji, że osoba współodpowiedzialna za tę degradację ma dziś uczestniczyć w procesie zmiany Konstytucji RP.

Bo jeśli ktoś nie potrafił ochronić tego, co lokalne, namacalne i bezcenne — jaką mamy gwarancję, że będzie potrafił zadbać o fundamenty państwa?

To nie jest zwykła personalna wątpliwość. To jest pytanie o standardy. O odpowiedzialność. O granice zaufania społecznego.

I właśnie dlatego biję na alarm. Bo oszpecono miasto, które kocham.

Historia zaś uczy, że wielkie błędy zaczynają się od lekceważenia tych „mniejszych”.

A Kraków już jedną taką lekcję odrobił — boleśnie i nieodwracalnie.

Czy teraz czas na całą Polskę?

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki otaz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)


Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka