echo24 echo24
215
BLOG

„Coś Panu opowiem. List blogerski do ambasadora Izraela w Polsce”

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 9
Basta!

Panie Ambasadorze,

w związku z działaniami izraelskiej marynarki wojennej wobec uczestników flotylli humanitarnej Global Sumud, wśród których znaleźli się również obywatele Polski, coś Panu opowiem.

Otóż w czasie niemieckiej okupacji hitlerowskiej, w elektrowni Siersza-Wodna, gdzie mój Ojciec śp. Michał Pasierbiewicz był dyrektorem, działała zakonspirowana formacja Armii Krajowej zwana „Piątką Akowską”. Dowódcą tej grupy był właśnie mój Ojciec — pseudonim „Paweł”. Nie są to rodzinne legendy opowiadane przy niedzielnym stole. To fakty udokumentowane zarówno w archiwach IPN, jak i w zbiorach Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Elektrownia zasilała w energię elektryczną niemiecki obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Dzięki przepustkom technicznym mój Ojciec i jego ludzie mogli wjeżdżać na teren obozu pod pretekstem usuwania awarii sieci. I właśnie wtedy — z narażeniem własnego życia oraz życia swoich rodzin — przemycali więźniom żywność i lekarstwa. W ogromnej większości byli to Żydzi skazani przez niemieckich okupantów na śmierć.

Za taki czyn groziła wówczas natychmiastowa egzekucja.

Nie wiem, ilu ludzi uratował mój Ojciec. Być może wielu. Być może kilkunastu. Ale nawet jeśli uratowałby tylko jedno jedyne żydowskie życie — to wystarczyłoby, bym dziś miał moralne prawo powiedzieć władzom państwa Izrael: coś tu chyba poszło za daleko.

Bo proszę wybaczyć, Panie Ambasadorze, ale widok izraelskich komandosów przejmujących na wodach międzynarodowych statki z pomocą humanitarną budzi we mnie uczucie głębokiego moralnego dysonansu. Szczególnie wtedy, gdy zatrzymywani są także Polacy jadący nie z bronią, lecz z pomocą dla cywilów — głodnych dzieci, rannych kobiet i ludzi żyjących pośród ruin.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przypomniało rzecz oczywistą: wolność żeglugi na wodach międzynarodowych stanowi jedną z podstaw prawa morza. Zwrócono też uwagę, że jednostki niosące pomoc humanitarną podlegają szczególnej ochronie. Innymi słowy — nawet w czasie wojny istnieją granice działań państwa.

I właśnie dlatego uważam, że władze Izraela powinny Polaków za tę akcję zwyczajnie przeprosić.

Nie chodzi tu o politykę. Nie chodzi o Hamas. Nie chodzi nawet o geopolitykę Bliskiego Wschodu. Chodzi o elementarne poczucie przyzwoitości i proporcji moralno etycznych.

Naród, który przez dziesięciolecia słusznie przypominał światu o własnej tragedii i własnym cierpieniu, powinien być szczególnie wyczulony na cierpienie innych. Także palestyńskich cywilów.

Historia bowiem uczy, że kiedy państwo zaczyna uważać, że wolno mu wszystko, bo stoi po „tej dobrej stronie mocy”, wtedy bardzo łatwo przekracza granicę między obroną własnego bezpieczeństwa a monumentalnie niebezpieczną pychą. Chyba nie muszę przytaczać historycznych przykładów.

A pycha, Panie Ambasadorze, nigdy nie była dobrym doradcą narodów.

Na koniec pozwolę sobie sparafrazować słowa kultowej piosenki Wojciecha Młynarskiego i spytać:

„Trzeba już w końcu raz ustalić, czyście się nie zanadto ostatnio rozdokazywali?”

Z poważaniem,

Krzysztof Pasierbiewicz

emerytowany nauczyciel akademicki AGH, niezależny bloger

UWAGA!

Uprzejmie informuję, że że komentarze niezwiązane z treścią notki, a także komentarze hejterskie noszące znamiona kłamliwych insynuacji i pomówień kierowanych pod adres autora notki i jego rodziny - będę usuwał bez podania przyczyn. Natomiast tych wszystkich, którzy będą próbowali przemienić mój blog w karczmę, bądź w Hyde Park, gdzie byle kto może wygadywać byle co - usłyszą ode mnie - Wynocha!

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka