echo24 echo24
265
BLOG

System pazernych lekarzy i szkolących ich prawników na zlecenie polityków PO-PIS-u

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 25
W służbie zdrowia konieczne są zmiany systemowe

Afera z rekordowymi zarobkami lekarza z warszawskiego Szpitala Południowego nie jest dla mnie szokiem. Jest jedynie kolejnym sygnałem alarmowym, że państwo zbudowane przez kolejne ekipy PO i PiS od dawna funkcjonuje według zasady: co tam interes obywatela, liczy się interes dobrze zorganizowanych grup interesu.

Nie zamierzam potępiać całego środowiska lekarskiego. Znam wielu lekarzy ciężko pracujących za wynagrodzenia dalekie od medialnych rekordów. Ale właśnie dlatego tym bardziej bulwersuje mnie system, który pozwala nielicznym zarabiać fortuny z publicznych pieniędzy, podczas gdy miliony pacjentów miesiącami czekają na wizytę.

Już osiem lat temu, w felietonie zatytułowanym „Czemu wciąż musi trwać wojna między PiS-em i Platformą ”, - vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/890711,czemu-wciaz-musi-trwac-wojna-miedzy-pis-em-i-platforma pisałem, że „PiS i Platforma po prostu muszą ze sobą nieustannie wojować, gdyż ostateczna wygrana jednej z tych partii byłaby jednoznaczna z jej śmiercią polityczną”. Dzisiaj odnoszę wrażenie, że afera lekarska jest kolejnym dowodem na trafność tamtej diagnozy. Zmieniają się rządzący, zmieniają się twarze w ministerstwach, ale mechanizm pozostaje ten sam.

Jeszcze bardziej niepokoi mnie coś innego. Każdy taki system wymaga starannie skonstruowanych kontraktów, opinii prawnych i regulaminów. Kto je tworzy? Prawnicy. Kto od lat ustanawia przepisy pozwalające na takie patologie? Politycy - raz z Platformy, raz z PiS-u. Jedni po drugich przejmują władzę, obiecują uzdrowienie państwa i ukaranie winnych, po czym zostawiają obywatelom ten sam mechanizm — jedynie z nowymi beneficjentami.

Nie bez powodu pisałem również, że „obie te »wojujące ze sobą« partiokracje od czasu do czasu spektakularnie wymieniają się władzą w systemie wahadłowym ”. Po każdej zmianie warty słyszymy te same obietnice rozliczeń, po czym okazuje się, że jedni zastępują drugich, ale reguły gry pozostają nietknięte i jak dotąd żadnemu z polityków włos z głowy nie spadł.

Afera lekarska nie jest więc wyłącznie historią o jednym lekarzu. Jest historią o państwie, które przez lata pozwalało budować system sprzyjający nieprzejrzystości, rozmyciu odpowiedzialności i wzajemnemu kryciu się ludzi należących do wpływowych środowisk.

Przed laty napisałem również, że „Polska znajduje się w stanie permanentnej wojny Polaków z Polakami ”. Ta wojna jest politykom potrzebna, bo dzięki niej obywatele patrzą na siebie nawzajem, zamiast patrzeć władzy na ręce. W atmosferze nieustannej plemiennej awantury łatwiej ukryć wszystko — od patologii w spółkach państwowych po niejasności w publicznej służbie zdrowia.

Dlatego nie interesuje mnie polityczny spektakl wzajemnych oskarżeń. Interesuje mnie odpowiedź na znacznie ważniejsze pytanie: ilu jeszcze podobnych beneficjentów systemu funkcjonuje w różnych segmentach państwa i ilu ich opiekunów siedzi spokojnie zarabiając krocie w gabinetach ministerstw, kancelarii prawnych oraz zarządach publicznych instytucji?

Kiedy opublikowałem tamten tekst w 2018 roku, „salony zarówno pisowskie, jak i peowskie nie zostawiły na mnie suchej nitki ”. Dziś nie czuję satysfakcji z tego, że wyszło na moje. Czuję jedynie gorycz bezsilności, bo na moich oczach kolejne afery zdają się potwierdzać, że problem nie tkwi w jednej czy drugiej partii, lecz w mechanizmie bezkarnego łupienia państwa, który obie przez lata współtworzyły.

Kończę dokładnie taką samą refleksją, jak przed ośmiu laty, bo niestety nic nie straciła na aktualności: „aż się boję pomyśleć, iż być może właśnie o to chodzi, a także strach mnie oblatuje na myśl, kim jest i gdzie urzęduje rzeczywisty kierownik tej peowsko-pisowskiej karuzeli…”.

Ale żeby było sprawiedliwie pragnę zaznaczyć, że w kategorii amoralnego rozpasania władzy i niszczenia praworządności państwa, w okresie od 2015 do 2023 — PiS przebił PO nie sto, lecz tysiąckrotnie — co teraz bezczelnie usiłuje zapisać wyłącznie na rachunek partii Donalda Tuska.

I co?

Ano to, że anty-medialnym Kierwińskim, zgranym jak stara płyta Schetyną i "ambasadorem" Klichem — Koalicja Obywatelska nie wygra przyszłorocznych wyborów, a PiS po powrocie do władzy zacznie niszczyć struktury państwa i obsadzać wszystko swoimi ze zdwojoną siłą.

I tak w koło Macieju.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki AGH, bloger niezależny)


Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka