Aż strach pomyśleć, że już tyle lat minęło od pamiętnych dni, w których w hotelu SPA DOM ZDROJOWY w Jastarni odbyły się szumne promocje mich książek "Epopeja helskiej balangi - GRUPA" (2006) oraz „Magia namiętności” (2010).
Patrz relacja telewizyjna
https://www.youtube.com/watch?v=OWoy5NF1QIo
oraz galeria fotografii
https://www.salon24.pl/galeria/664343
Na Półwyspie Helskim wykształcił się z czasem samorodny trójpodział władzy, bowiem w Chałupach królowali wybitni aktorzy, w Kuźnicy medytowali luminarze nauk i arcymistrzowie sztuk pięknych, zaś w Juracie zagnieździli się ludzie interesu.
Jednak od czasu do czasu wszyscy spotykali się w Jastarni, gdzie grasowali birbanci, a tak naprawdę grupa krnąbrnych „wyrodków” mających charaktery zbyt harde by się dać oprawić w za ciasne dla nich ramy szaroburej peerelowskiej konwencji, którą buńczucznie gardzili i na pohybel komunie starali się czerpać z życia samo piękno i radość oddając się nieustającej balandze nieznającej jutra.
Ale owe „helskie balangi” to nie były jakieś tuzinkowe zabawy, lecz wyrafinowane symfonie bałtyckiego snu nocy letniej grane pod partyturę genialnych kompozytorów, którzy polski dramat umieli przemieniać w złudną epopeję beztroskiego szczęścia. I tak, dzięki tym arcyzabawnym spektaklom subtelnie smakowanego dowcipu i pikantnej anegdoty w czasach, kiedy szczytem marzeń większości rodaków był romans z kaowcem domu wczasowego, owi „Kolumbowie” kreowali na Półwyspie Helskim podwaliny powojennej szkoły wytwornej rozrywki ekskluzywnego kurortu, którą proponuję nazwać „SZKOŁĄ HELSKĄ”.
Niestety w tamtych czasach nikt nie dokumentował owych spontanicznych aranżacji, a owe perełki sztuk aktorsko oratorskich przepadły bez śladu.
Aż pewnego dnia uświadomiłem sobie, że jeśli ktoś o tej „helskiej balandze” nie napisze, to po dwudziestu latach pamięć o niej zaginie bez śladu i ogarnął mnie lęk, że świat mógłby się o tym socjologicznym fenomenie nigdy nie dowiedzieć.
Chwyciłem tedy za pióro i w roku 2006 wydałem własnym sumptem książkę zatytułowaną „Epopeja helskiej balangi – GRUPA”, w której opowiedziałem o przyjacielskiej ferajnie wagantów złączonych ponadczasową miłością do Mierzei Helskiej, nade wszystko jednak desperacką radością życia - na przekór szarzyźnie, sztampie i bylejakości „czasów minionych”.
Lecz moim największym pragnieniem było, by tę książkę zdążyli jeszcze przeczytać nestorzy GRUPY, którzy współtworzyli ową „epopeję”. I udało mi się, że tak powiem w ostatniej chwili.
Bowiem na promocji „epopei helskiej balangi”, która odbyła się w Hotelu SPA „Dom Zdrojowy” stojącym w tym samym miejscu, gdzie w latach dwudziestych ubiegłego wieku bawili Mościcki, Beck, Kossak, Bodo, Halama, Smosarska…, pojawiła się w sierpniu 2006 starannie oddestylowana czołówka najznamienitszych gwiazd scen polskich drugiej połowy ubiegłego wieku, pośród których znalazły się takie ikony, jak Kuba Morgenstern, Gustaw Holoubek i Zbigniew Zapasiewicz - wymieniam te trzy nazwiska dlatego, iż los sprawił, że już od nas odeszli.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger)



Komentarze
Pokaż komentarze (13)