Wybrałem się dziś w południe na kawę do miasta.
W mojej ulubionej kafejce zoczyłem szkolnego kolegę.
Siedział sam, nad niedopitą filiżanką,
smutno zamyślony.
Cześć! Nad czy tak dumasz? – zagadnąłem go z głupia frant.
Kolega drżącą zapałką podpalił sobie papierosa i odparł:
Wiesz, zanim przyszedłeś robiłem coś na wzór życiowego rozrachunku.
Dopił łyk wystygłej kawy, zaciągnął się i dokończył frazę:
Przez całe życie ciężko i uczciwie pracowałem,
żyłem skromnie, gdyż sobie chciałem coś odłożyć na starość,
i jak mi się wydawało, uzbierałem sobie wcale pokaźną sumkę.
No to czym się martwisz? – spytałem.
A on westchnął:
Wiesz, zaczynam się pomału sypać.
I właśnie sobie przeliczyłem,
że prawie wszystko, co zaoszczędziłem
weźmie mi dentysta.
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki z długim stażem)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)