Przed chwilą w "Faktach po faktach" TVN24 wystąpił były oficer wywiadu, który był współpracownikiem WSI, niejaki Aleksander Makowski. Chodziło o kwestię ewentualnego powołania komisji śledczej w sprawie roli Antoniego Macierewicza w procesie likwidacji WSI i możliwoiść zeznań przed rzeczoną komisją dzisiejszego gościa.
Ale nie o nazwisko tego agenta mi chodzi, ani o to, o czym mówił.
„Agent” jeszcze z czasów dzieciństwa kojarzył mi się z bohaterem amerykańskiego melodramatu "Casablanka" Humphreyem Bogartem, który mimo plugawej profesji budził jednak irracjonalne odczucie sympatii.
Lecz przed chwilą, gdy zobaczyłem na ekranie charakterystyczne fizis zaproszonego gościa nie wiedzieć czemu wyświetliły mi się mi się przed oczami twarze pułkownika Jana Lesiaka, porucznika Sławomira Borewicza z serialu telewizyjnego „07 zgłoś się”, generała Czesława Kiszczaka, Generała Jaruzelskiego i Wladimira Putina.
Po chwili zrozumiałem jednak, że te wszystkie twarze łączy rzucająca się w oczy, pozbawiona jakichkolwiek skrupułów bezwzględna gotowość na wszystko.
Więc tak sobie myślę, że w przypadku powołania komisji śledczej w sprawie pana Macierewicza byłoby jednak dobrze, gdyby dzisiejszy gość TVN24 jednak nie zeznawał.
Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)


Komentarze
Pokaż komentarze (27)