BAL MASKOWY - Regina Szczęść
BAL MASKOWY - Regina Szczęść
echo24 echo24
1564
BLOG

„A to wredna suka!”

echo24 echo24 Polityka Obserwuj notkę 46

Na końcu wyjaśnię dlaczego, chciałbym wam dzisiaj zacytować krótki fragment mojej powieści autobiograficznej pt. „Magia namiętności”, w którym opisałem scenę, jak w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku pewna komunistyczna aktywistka złamała życie mojemu starszemu bratu, cytuję:

Krzysztof dołożył do pieca i zaczął odgrzebywać z pamięci scenę, jak w 1952 roku ludzie z bezpieki zamęczyli ich czterdziestoczteroletniego ojca, a matka została bez pracy z dwojgiem synów. Miał wtedy osiem lat, brat chodził do drugiej klasy jednego z najlepszych krakowskich liceów.

Przypominał sobie, jak ojciec, zanim wyzionął ducha, zdołał jeszcze przetrwać dwa zawały, a matka, żeby zdobyć zagraniczne leki sprzedawała rodową biżuterię, obrazy, porcelanę, dywany, a kiedy ojca zabrakło, zostali we trójkę w prawie pustych ścianach. Jak po śmierci taty mama musiała dorabiać po nocach pisaniem na maszynie.

Szczęśliwym trafem koledzy ojca z RAF–u pomagali matce i od czasu do czasu przysyłali paczki. W jednej z nich przyszły modne wtedy na Zachodzie owerole, jakich używali do ćwiczeń angielscy piloci. Nie przeczuwając skutków, brat poszedł w tym stroju do szkoły.

Przypomniał sobie, jak Jacek wrócił po lekcjach do domu, blady i jakoś dziwnie zmięty.

– Co się stało? – zapytała mama, podnosząc głowę znad maszyny do pisania.

Brat nic nie odpowiadał.

– No mówże! Jacuś! Przecież widzę!

Zgnębiony chłopak w końcu zebrał się w sobie i odezwał się nieswoim głosem:

– Mamo! Ja już nigdy więcej nie pójdę do szkoły!

– Co takiego?! – krzyknęła matka.

– Nie powiem! – odparł.

– Chryste Panie! Mów natychmiast, co się stało!

Po chwili milczenia, Jacek się w końcu przemógł:

– Dobrze! Powiem! Ale do szkoły już nigdy nie pójdę!

I wyrzucił z siebie:

– Na lekcję wychowawczą przyszła pani dyrektorka, wiesz, ta partyjna aktywistka.

– I co? – dopytywała niecierpliwie mama.

– Jak mnie zobaczyła w tym angielskim dresie, okropnie się wściekła i powiedziała mi przy całej klasie...

Walczył ze sobą, żeby się nie rozpłakać.

– Co ci powiedziała? – pytała matka, przeczuwając najgorsze.

Jacek długo milczał, aż w końcu wykrztusił łamiącym się głosem:

– Powiedziała mi: „Jak ty wyglądasz, błaźnie! Od dawna mówiłam, że takie szczeniaki akowskie trzeba było topić w wiadrze nim zdążą oczy otworzyć”.

A to wredna suka! – wyrwało się mamie, która nigdy nie używała takich słów.

– Cała klasa się ze mnie śmiała! – Chciał jeszcze coś powiedzieć, lecz nie mógł powstrzymać łez  i zamknął się w łazience.

Niestety słowa dotrzymał. Do szkoły nigdy nie wrócił, ku rozpaczy matki, która nie umiała się pogodzić z myślą, że jej syn został szoferem…”, koniec cytatu.

Zapewne chcielibyście wiedzieć, dlaczego zacytowałem ten właśnie fragment mojej książki?

Powiem tylko, że to zdarzenie przypomniało mi się, jak zobaczyłem migawki z wczorajszej konwencji jednej z głównych partii naszej sceny politycznej.

Reszta jest milczeniem.

Krzysztof Pasierbiewicz                                                                                               (nauczyciel akademicki)

 

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka