Dziś rano wysłuchałem w Radiu ZET godzinnego wywiadu Moniki Olejnik z panią Premier Ewą Kopacz.
Po każdym pytaniu prowadzącej następował niepohamowany słowotok pani Premier i choć z wykształcenia jestem inżynierem geologiem górniczym nic nie zrozumiałem z tego, co mówiła.
A jeszcze do tego ten trudny do zniesienia i świdrujący w mózgu jazgotliwy rozgwar w małomiasteczkowej manierze podwórkowo bazarowej!
Na litość Boską! Ta kobita nie potrafi powiedzieć trzech zdań podrzędnych bez zgubienia wątku!
Sorry, ale niektóre wypowiedzi rzeczonej ocierały się o granicę absurdu i śmieszności. Nawet Monika Olejnik wymiękła i czuło się, iż marzy by ten żałosny wywiad się jak najszybciej skończył.
Żadnej konkretnej odpowiedzi! Żadnego logicznego wniosku! Żadnej sensownej propozycji!
Tylko nieprzemyślana i niekonsekwentna paplanina i bezobciachowy zachwyt nad samą sobą.
Zapamiętałem tylko odmienianą na wszystkie możliwe sposoby kaskadę zaimków dzierżawczych: mój, moja, moje…
Ludzie! To już nie są żarty! Zróbcie coś! Bo będzie nieszczęście!
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)


Komentarze
Pokaż komentarze (20)