Dziś miałem zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu autorskim z poetą Leszkiem Długoszem z okazji wydania Jego nowego tomiku zatytułowanego „Pamiętać”. Ów "konwentykiel" - bo tak chyba trzeba w obecnych ponurych dla kultury czasach nazwać spotkanie bractwa delektującego się poezją miast zajadać na grillu karkówkę popijając piwskiem - z niespotykaną już dzisiaj swadą wiódł profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego pan Andrzej Nowak.
W owianej legendą Sali Fontany krakowskiego Klubu Dziennikarzy Pod Gruszką zebrała się starannie oddestylowana awangarda wrażliwców szukających desperacko miejsc i ludzi ciekawych, których nie wymarłe jeszcze ostatki można znaleźć już tylko w Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie, które jakimś cudem oparło się post-komuszej pandemii zabijającego wszystko, co piękne wyścigu szczurów.
Słowem przyszli ci, którzy jeszcze coś czują i potrafią docenić wykwint, namiętność i smak pełnokrwistej poezji.
Pan profesor Nowak, jak tylko on jeszcze potrafi pięknie mówił o wyrażonych przez Leszka wspomnieniach na nić pamięci nanizanych. O ocaleniu od zapomnienia czasu, który się w pamięci ludzkiej zawiera. O magii owej pamięci. O motywie obowiązku pamiętania. O powinności przypominania wartości niezbywalnych. O kluczu do owej pamięci, którym jest, jak pisze Leszek:
„Kalejdoskop czarodziejski w rękach posiwiałego dziecka…”
Bo każdy człowiek ma swój własny kalejdoskop, ale tylko poeta potrafi jego kolorowe szkiełka układać w koronkowe wzory.
Tyle i tylko tyle o dzisiejszym wieczorze, który był pachnącą polskimi bzami poetycką symfonią majowego snu podwawelskiej wiosennej nocy.
Przed wyjściem pod Gruszkę napisałem o tym Komentatorce piszącej na portalu Salon24 pod nickiem @ASTURIA, a Ona mnie poprosiła, cytuję:
"Gdyby podczas wieczornego spotkania była taka możliwość, proszę się pokłonić Poecie i Panu Profesorowi, od Gości Pana blogu", koniec cytatu.
Oczywiście prośbę tę spełniłem, a Poeta i Profesor, wyraźnie poruszeni zobowiązali mnie, bym przekazał w ich imieniu wyrazy szacunku i serdeczne pozdrowienia dla pani @ASTURII oraz wszystkich bez wyjątku Gości, Komentatorek i Komentatorów mojego blogu na Forum Publicystów Niezależnych Salon24, co niniejszym z wielką radością czynię.
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
Żeby jednak nie przesłodzić muszę także dodać, iż martwi mnie, że na wczorajszym wieczorze nie było ani jednego z tych młodych ludzi, którzy przyszli na spotkanie z Korwinem Mikke na krakowski Rynek w ilości porównywalnej bez przesady z tłumem który bywał na spotkaniach z polskim Papieżem. W internecie są zdjęcia, więc można sprawdzić, że nie przesadzam.
Gdzieś po drodze nasze pokolenie popełniło błąd w porozumiewaniu się z młodymi i teraz ponosimy tego konsekwencje. Po prostu przyjęliśmy formułę komunikacyjną charakteryzującą się akcentami nadmiernie patetycznymi i martyrologicznymi, co niestety odstręcza współczesną młodzież.
Dlatego największymi wygranymi niedzielnych wyborów będą panowie Kukiz z Korwinem. Bo znaleźli kod językowy do porozumiewania się z młodym pokoleniem Polaków.
Przestrzegałem przed tym wielokrotnie na blogu, ale strasznie mi się za to od "naszych" oberwało, a "ortodoksyjni pisowcy" mnie nawet prawicowym odszczepieńcem okrzyknęli.
A w dodatku, dziś o godz 19.25 jest w TVN24 spotkanie z Bronisławem Komorowskim. Poprowadzą panie Pochanke i Olejnik.
Nie chcę krakać, ale przewiduję mega prowokację tuż przed ciszą wyborczą, gdy nie można się już można przed tą intrygą obronić.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)