Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
145 obserwujących 1567 notek 3260574 odsłony
echo24, 11 marca 2016 r.

Międzynarodowa mafia opiniotwórczych instytucji prawnych

"International Mafia of Lawyers" z Wenecji w porozumieniu ze Schetyną i Petru wydała stronniczy werdykt przeciw nowej polskiej władzy.

A ja przysłuchuję się tej całej „dyskusji” o Trybunale Konstytucyjnym i według mnie jest to rodzaj konstytucyjnego onanizmu nabzdyczonych legalistów, którym się wydaje, że są bardziej wszechmogący niż sam Pan Bóg. Samozadowolenie uprawiają bowiem tak poważne instytucje, jak Sąd Najwyższy, Rada Adwokacka, Krajowa Rada Sądownictwa, Fundacja Batorego, a także Komisja Wenecka, Komisja Europejska... a dzisiaj nastąpił orgazm z mam nadzieję przedwczesnym wytryskiem butnej satysfakcji przewodniczącego TK w programie "Piaskiem po oczach" u Piaseckiego z TVN24.

Przemądrzałe i omszałe autorytety prawne, a jakże by inaczej z tytułami profesora, a tak naprawdę konstytucjonalni celebryci mający się za niezastąpionych interpretatorów wszystkich kodeksów i przepisów prawnych robią z siebie durni popisując się znajomością numerów ustaw, uchwał, paragrafów, ustępów, punktów, podpunktów, artykułów i tak dalej. A przecież każde dziecko wie, że jest to przysłowiowy pic na wodę, bo każdy w miarę kumaty prawnik dowolny przepis potrafi tak zinterpretować, żeby wyjść na swoje.

A ciemny lud siedzi przed telewizorami, pochłania chipsy i popcorn popijając piwkiem i kompletnie ogłupiały inwoluuje zwolna w biomasę organizmów o mózgach, coraz bardziej rozlasowanych, a nierzadko osobników całkowicie odmóżdżonych.

Postanowiłem, więc w możliwie krótkiej i łatwo strawnej formie zrozumiałej zarówno dla mędrców, jak pań fryzjerek, u których rzeczeni intelektualiści się strzygą wytłumaczyć ciemnemu ludowi, co należało zrobić już na samym początku sporu konstytucyjnego, a problem już dawno mielibyśmy z głowy.

Otóż proszę zważyć, że już na drugi dzień po tym, jak prezes TK Rzepliński poczłapał do Sejmu i na oczach całej Polski namawiał się z opozycją, jak storpedować rządzenie demokratycznie wybranej nowej władzy, tegoż przewodniczącego należało na zbity pysk z roboty wywalić.

Dlaczego?

Bo idąc do Sejmu, a potem sugerując w mediach, co Trybunał powinien postanowić stał się stroną sporu, który sam ma rozstrzygać.

A przecież podstawowe przykazanie legalistycznego dekalogu brzmi:
 

< Sędzia nie może być stroną rozsądzanego przez niego sporu >

A dziś prezes Rzepliński temu przykazaniu się właśnie sprzeniewierzył, więc jest oczywistą oczywistością, że dzisiejszy wyrok trybunału jest nieprawomocny. Koniec. Kropka. I ja bynajmniej nie żartuję, bo wszystkie inne spory są jedynie bezprzedmiotowym biciem piany.

A to, że pozwolono mu dziś orzekać to absurd, jakiego nie wymyśliliby by nawet Frantz Kafka ze Sławomirem Mrożkiem i to w pijanym widzie.

Zaś jak dziś słuchałem trwającego godzinami wyjaśnienia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w wykonaniu pana Rzeplińskiego przypomniało mi się, jak jeszcze za komuny moja ciocia Tosia w takich razach zwykła była mawiać, cytuję:
 

„sralis mazgalis referendum duptis”

I to by było na tyle.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)

Post Scriptum

Spróbujmy się na chłodno przyjrzeć postaci pana prezesa Rzeplińskiego.

Zacznę od tego, iż to wcale nieprawda, że każdy profesor musi być automatycznie mędrcem. A teraz krótka charakterystyka gatunku:

Pana profesora Rzeplińskiego cechuje brak choćby śladowej charyzmy, nieprzyjazny ludziom sposób bycia pogarszający im samopoczucie, odpychająca osobowość dołująco wpływająca na innych i odbierająca im ochotę do życia i działania. Patologicznie ciasna wyobraźnia ograniczona do świata kodeksów. Brak polotu i choćby śladu instynktu aktorskiego, czy malarskiej fantazji. Wiecznie chmurne oblicze i ani cienia dobroduszności. A do tego jeszcze trzeba dodać patologiczną chełpliwość i butę momentami ocierająca się o chamstwo. No i ten pozbawiony uśmiechu wyraz twarzy, jaki pamiętamy z filmu „Ojciec chrzestny”. O aspektach natury estetyki higieny osobistej nawet nie wspominam.

I za Boga nie uwierzę, że Państwo naprawdę chcecie mieć takiego przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego.

Post Post Scriptum

Zapewne pamiętacie Państwo kapitana Francesco Schettino. Tak, tak, tego samego nieodpowiedzialnego tchórza, który łajbę wartą 467 milionów Euro wsadził na mieliznę, po czym jako pierwszy uciekł do szalupy ratunkowej zostawiwszy pasażerów na pokładzie tonącego statku.

Niestety, jak się okazało my też mieliśmy przez osiem lat swojego „kapitana Schettino”, z tą różnicą, że ten nasz czmychnął do Brukseli po tym, jak wsadził na mieliznę polskie państwo, a zrobionych w konia rodaków pozostawił w bezprawnym państwie z panoszącą się korupcją, praktycznie niespłacalnym długiem i przygnębiającą świadomością, że - cytuję za min. Sienkiewiczem: „Państwo polskie już praktycznie nie istnieje”.

Opublikowano: 11.03.2016 21:57.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Edward Zawadzki   :-)   Pozdrawiam serdecznie.
  • @bobino   "A może to Deża wi!..."   ---------------------   No, właśnie!
  • @po miedzy    "Obaj - Partyzanci z Wycietego Lasu, który jednakowóż im szumi jak pusta...

Tematy w dziale