166 obserwujących
1743 notki
3833k odsłony
2097 odsłon

SMOLEŃSK - dyskretny dramat pana Krauze

Fot. Maksymilian Rigamonti
Fot. Maksymilian Rigamonti
Wykop Skomentuj60

UWAGA!
Przed przeczytaniem notki proszę koniecznie przeczytać wywiad z Antonim Krauze - vide:

http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/974481,antoni-krauze-o-filmie-smolensk-zamach-byl-bez-dwoch-zdan.html

Film "SMOLEŃSK" obejrzałem w okolicznościach niezwyczajnych, bowiem zaraz po premierze pójście na ten film zaproponowała moja dwudziestotrzyletnia córka, której zależało jednak na tym, żebyśmy na ten film poszli we trojkę z jej Mamą, z którą od wielu lat jestem rozwiedziony. Córka dała nam do zrozumienia, że ta wspólna, rodzinna wyprawa do kina jest naszym patriotycznym obowiązkiem. Więc idąc na ten film zależało mi na tym, żeby się spodobał szczególnie naszej córce.

Początkowo zapowiedziałem czytelnikom mojego blogu, że nie będę recenzował filmu SMOLEŃSK, ale zmieniłem decyzję, gdy bardzo przeze mnie ceniona blogerka piszące pod nickiem @E.B dodała na moim blogu następujący komentarz, cytuję:

„A ja właśnie wróciłam ze "Smoleńska" i chcę się z Panem i Gośćmi podzielić swoimi refleksjami. To nie będzie recenzja, bo nie chodzi mi o ocenę warsztatu i jakości samego filmu. Jest niezły, mógł być jeszcze lepszy. Ale nie w tym rzecz.

Przede wszystkim całkiem duża sala była prawie wypełniona i publiczność w 90% stanowili młodzi ludzie. Dla mnie to, co powiedział reżyser, to nic nowego. Na blogach wałkuje się to od 6 lat. Ale dla wielu tych ludzi to z pewnością wiedza skomasowana w pigułce, która musi dać jednoznaczną ocenę, że prawda o tym, co się tam stało jest daleka od dotychczasowych oficjalnych przekazów, Tusko-Millerowych. I to jest wielka zaleta tego filmu. Otwiera oczy tym, którzy ich jeszcze nie otworzyli.

Dla mnie to, oparta na faktach, opowieść o nas, o Polsce. Miałam natychmiastowe skojarzenie z niedawnym pogrzebem Inki i Zagończyka.
Zakończenie filmu, spotkanie Pielgrzymów Smoleńskich z Oficerami z Katynia, to ciągłość naszej tragicznej historii. To znów rzucona na kolana patriotyczna Polska, która tak jak za PRLu ma swoich wewnętrznych wrogów, zakłamujących rzeczywistość.

Dziennikarka to nie tylko przykład jak działają media. Ona uosabia polskie społeczeństwo, oszukane, zmanipulowane, które odzyskuje ostrość patrzenia i zaczyna dostrzegać oszustwo i wartość postawy rodzin. Bardzo dobra rola pani Ewy Błasik.

Reżyser nie powiedział zapewne tego, co chciał. Wyjaśnienie tragedii jest tu moim zdaniem przedwczesne, ale za to wpisuje się w nadawaną nam obecnie narrację. No, cóż. Prawda czasu, prawda ekranu. Dla mnie było znaczących parę momentów, które reżyser podkreślił. To znaczy, że pan Krauze rozumie więcej, niż mógł powiedzieć.

Proszę, mimo wszystko, podzielić się swoimi wrażeniami…”
, koniec cytatu.

A oto, co odpowiedziałem rzeczonej blogerce kładąc nacisk nie tyle na sam przekaz filmu, który moim zdaniem nie podlega dyskusji, co na kwestię reżysersko warsztatową w kontekście odbioru tego dzieła filmowego przez pokolenie ludzi młodych:

"Przede wszystkim całkiem duża sala była prawie wypełniona i publiczność w 90% stanowili młodzi ludzie..."
----------------------------------
Z tego widać, że są ogromne rozbieżności frekwencyjne w różnych częściach Polski, bo ja byłem na filmie SMOLEŃSK w krakowskim kinie Kijów, w niedzielę, na godzinę 18-tą i na widowni dla ponad 800 osób było jak naliczyłem 21 widzów, wyłącznie seniorów, a moja córka była jedyną młodą osobą w kinie. I prawdę mówiąc trochę mi było głupio przed córką, bo kilka razy przed pójściem do kina przypominałem jej by koniecznie zarezerwowała przez Internet miejsca, bo z pewnością będzie pełne kino, co jest dowodem tego, że my, Pani Ewo, jako starsze pokolenie o poglądach prawicowych ulegamy czasem podświadomie syndromowi myślenia życzeniowego (ang. wishful thinking).

"Dla mnie to, co powiedział reżyser, to nic nowego..."
--------------------
Dla mnie również, Pani Ewo.

"Ale dla wielu tych ludzi to z pewnością wiedza skomasowana w pigułce, która musi dać jednoznaczną ocenę, że prawda o tym, co się tam stało jest daleka od dotychczasowych oficjalnych przekazów, Tusko-Millerowych..."
----------------------
Choć obydwoje tego chcielibyśmy to jednak obawiam się, że wcale nie musi. A wie Pani, dlaczego? Bo film jest przyznaję rzetelnym, ale nie ma, co ukrywać beznamiętnym reportażem, a więc dla młodych ludzi będzie się wydawał nudny, bo nie ma wciągającej akcji.

Ale pocieszające jest to, że o ile moja córka przed pójściem na ten film unikała rozmów ze mną na temat tragedii smoleńskiej, a to, dlatego, iż w dużej mierze słusznie uważa, iż mam fioła na punkcie polityki i za dużo siedzę na blogu, - to jednak po obejrzeniu filmu po raz pierwszy zadała mi kilka konkretnych pytań na temat tego, co się wydarzyło w Smoleńsku.

Dlatego bardzo dobrze się stało, że ten film jest i trzeba go obejrzeć koniecznie, ale obawiam się, że młody człowiek, który widział ten film nie będzie jednak na wszelki wypadek namawiał do pójścia na ten film swoich rówieśników w obawie, że powiedzą, że ich zachęcił do pójścia na film nudny.

"Zakończenie filmu, spotkanie Pielgrzymów Smoleńskich z Oficerami z Katynia, to ciągłość naszej tragicznej historii. To znów rzucona na kolana patriotyczna Polska, która tak jak za PRLu ma swoich wewnętrznych wrogów, zakłamujących rzeczywistość..."
------------------------
Owszem, ale to zauważy tylko pokolenie starsze, bo młodzi, no może z wyjątkiem studentów nauk historyczno humanistycznych, nie zadadzą sobie trudu, by skojarzyć te fakty. Ja oczywiście mogłem córce pomóc te skojarzenia ze sobą połączyć. Ale powiedzmy sobie szczerze, że ilość młodych ludzi mających takich rodziców to moim zdaniem rząd zaledwie kilku procent.

W naszych czasach młodzież była kształtowana na wojennych filmach rosyjskich, które choć propagandowe, to jednak były robione przez zawodowców i wciągały młodych ludzi. I mimo, że wyszedłem z akowskiego domu, wciąż pamiętam, jak byłem przejęty w dzieciństwie oglądając film „O człowieku, który się kulom nie kłaniał” o generale Świerczewskim, gdy na ten film musiałem pójść przymusowo ze szkołą. A film ten zapadł mi w pamięć bynajmniej nie z tego powodu, kim był generał Świerczewski, lecz dlatego, że został dobrze zrobiony od strony emocjonalno warsztatowej.

Zaś obecne młode pokolenie jest kształtowane na filmach amerykańskich, tak samo propagandowych i tak samo robionych przez zawodowców. Ja tych debilnych filmów oczywiście nie oglądam, ale młodzi się na ten chłam propagandowy nabierają, bo jest szybka i wartka akcja, a amerykańscy bohaterowie nigdy nie giną. Zaś młodzi teraz chcą, żeby było krótko, zwięźle, na temat, dosadnie, a przekaz był zgodny z formami komunikacji, jakie oni preferują. Ma być szybko – migawkowo, z podaniem konkretnych faktów, a jak trzeba to kawa na ławę podana ostro i siarczyście.

Niestety reżyser filmu SMOLEŃSK okazał się z racji wieku człowiekiem mentalnie przejrzałym i choć jego intencje były najszlachetniejsze zrobił film, jak na nasze czasy zbyt monotonny. A już kardynalnym błędem była próba zmałpowania roli Jandy z Człowieka z Marmuru. Niestety, choć nie lubię Jandy i Wajdy, to jednak nie tej rangi scenariusz i nie ta klasa aktorska.

"Reżyser nie powiedział zapewne tego, co chciał..."
-------------------
No właśnie. Ale dlaczego?

Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj60
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale