159 obserwujących
1684 notki
3619k odsłon
5019 odsłon

List prawicowego blogera do pisowskich „fundamentalistów”

Wykop Skomentuj388

UWAGA!!! Trudny przekaz tylko dla kumatych!

Przed dwoma dniami napisałem przyznaję kontrowersyjną notkę pt. „Etos solidarności sczezł, jak niegdysiejsze śniegi” – vide: http://salonowcy.salon24.pl/738184,etos-solidarnosci-sczezl-jak-niegdysiejsze-sniegi, która sprowokowała nad wyraz ożywioną dyskusję (ponad 300 komentarzy).

I nie byłoby w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, gdyby przepraszam za mocne określenie „pisowscy fundamentaliści” nieprzyjmujący żadnej, powtarzam żadnej krytyki pod adresem partii Jarosława Kaczyńskiego, choćby była nie wiem jak konstruktywna, nie wywołali w trakcie dyskusji pod moją notką iście karczemnej awantury.  

Zaczęło się, gdy w odpowiedzi na jeden z komentarzy napisałem, że moim zdaniem  z wizerunkowego punktu widzenia było wielkim błędem, iż twarzą PIS-u w walce z Trybunałem Konstytucyjnym, którego przewodniczącym jest pezetpeerowiec Andrzej Rzepliński zrobiono również pezetpeerowca, a na domiar złego prokuratora stanu wojennego posła Stanisława Piotrowicza, co będzie się PIS-owi odbijało czkawką tak, jak niegdysiejsza koalicja z Samoobroną Andrzeja Leppera”.

Po tej wypowiedzi zostałem z nieprzystojną nienawiścią zaatakowany przez rój rozwścieczonych ortodoksyjnych pisowców, a szczególnie dwójkę stałych komentatorów mojego blogu, z których pierwszy zarzucił mi, że jestem kretem Platformy Obywatelskiej, a drugi posunął się nawet do tego, że chcąc mi dowalić zaczął na mnie pluć wespół z kochającym Polskę inaczej i nienawidzącym wszystkiego, co prawicowe zdeklarowanym wrogiem polskiego Kościoła, który wielokrotnie dawał dowody rzeczonej wrogości na łamach Gazety Wyborczej i wielu innych miejscach – nazwiska nie wymieniam, bo się brzydzę, ale wyrobieni politycznie internauci z łatwością odgadną, kogo mam na myśli. Ale najgorsze było to, że z komentarzy tych pisowców promieniowała jakaś obłąkańcza nienawiść bez większej przesady przypominająca czasy palenia czarownic.

Wytknięto mi także z oburzeniem, że podjąłem dyskusję z komentatorami reprezentującymi inne poglądy polityczne, niż „Prawo i Spawiedliwość”.

Mimo to, jako człowiek tolerancyjny i gościnny gospodarz puszczam tę burdę w niepamięć informując wszystkich, że drzwi mojego blogu stoją nadal dla wszystkich otworem. Natomiast jeśli któryś ze stałych Gości mojej witryny postanowił na mój blog już nie powrócić - to trudno.

A tym, którzy mają mi za złe kilka ostatnich notek konstruktywnie, powtarzam konstruktywnie krytycznych pod adresem nowej władzy pragnę przypomnieć, że w napisanej bezpośrednio po wyborach 2015 notce pt. „Nowej władzy będę się przyglądał baczniej niż Platformie” – vide:

http://salonowcy.salon24.pl/678439,nowej-wladzy-bede-sie-przygladal-baczniej-niz-platformie

uczciwie zapowiedziałem, cytuję:

„Do tej pory moja działalność blogerska sprowadzała się głównie do krytyki rządzącej Platformy Obywatelskiej i konsekwentnego obnażania obłudy, draństw i zakłamania początkowo partii Donalda Tuska, a ostatnio partii Ewy Kopacz, czemu poświęciłem blisko tysiąc notek.

Na szczęście z woli narodu władza się właśnie zmieniła i Prawo i Sprawiedliwość znowu będzie miało prezydenta, premiera i najprawdopodobniej szefa IPN, prezesa NBP, a co ważniejsze komisje sejmowe. Ale przypominam, że choć w latach 2005 – 2007 PIS miał wszystkie potrzebne ku temu narzędzia, nie przeprowadzono jednak wtedy najważniejszej reformy sankcjonującej odejście od ustaleń okrągłego stołu oraz dekomunizacji polskiego państwa. A argumentacja, że nie było wykładni prawnej, by ujawnić i sprawiedliwie wyciągnąć przewidziane prawem konsekwencje wobec winnych degradacji polskiego państwa nie jest w stanie się obronić.

Liczę, że nowa władze naprawi swe błędy przeszłości i wypełni dziejową misję, jaką jej właśnie powierzył naród.

I dlatego z góry zapowiadam, że tej nowej władzy będę się przyglądał jeszcze baczniej niż się przyglądałem tym, którzy właśnie ustępują i jeśli zajdzie taka potrzeba, jako rzetelny bloger będę tę nową władzę konstruktywnie krytykował, bezlitośnie wytykał jej błędy i zawzięcie tępił wszelakie objawy partyjniactwa, demagogii, triumfalizmu, politycznego kunktatorstwa, klerykalizmu, przesadnej martyrologii, samouwielbienia, zachowawczych postaw i tak dalej - nawet, jeśli jej zwolennicy będą mi za to wylewali na głowę hektolitry pomyj i fekaliów.

Dlaczego?

Bo w tym właśnie upatruję sens rzetelnego blogowania…”, koniec cytatu.

A dziś jeszcze dopowiem, iż mimo tego, że uważam się za blogera prawicowego, mój blog będzie zawsze forum dyskusyjnym otwartym dla wszystkich, niezależnie od ich preferencji politycznych i pod żadnym pozorem nie dopuszczęby pod presją oszołomionych histeryków miłujących formację polityczną, którą również, ale racjonalnie wspieram mój blog zamienił się w rodzaj areny bezkrytycznie infantylnych dyskusji przekonanych z przekonanymi o własnej racji, co Waldemar Łysiak w swojej książce pt. „Rzeczpospolita kłamców. SALON” nazwał: „wiecznie rozgadanym towarzystwem wzajemnego zachwytu nad samymi sobą”.

Krzysztof Pasierbiewicz (Akademicki Klub Obywatelski (AKO) im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie)  

Post Scriptum

Żeby wszystko było jasne. Jest jedna rzecz, której wszystkim rządzącym w wolnej Polsce nie wybaczę. Że żaden z rządów III i IV RP nie odważył się usankcjonować Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, jako organizacji przestępczej - i nie uwierzę, że stało się to bez powodu.

Ja się do PZPR-u nie zapisałem, również nie bez powodu.

I to nieprawda, że ludzie musieli się do PZPR zapisywać. Owszem, proponowano mi na uczelni wstąpienie do PZPR, ale jak odmówiłem nikt mnie nie zmuszał. Inna sprawa, że dlatego mieszkam w skromnym mieszkaniu, a moi rówieśnicy, którzy się do PZPR-u zapisali mieszkają w domkach jednorodzinnych, które za symboliczne pieniądze sobie za komuny pobudowali. Ale to był mój własny, honorowy wybór.

A prawda jest taka, że nikt do PZPR-u nie wstępował bezinteresownie. Zaś prominentni działacze tej zbrodniczej partii to dla mnie pospolici przestępcy. Męty, szuje krętacze etc.

Więc niech mi nikt z łaski swojej nie pitoli, że pan Piotrowicz to szlachetny człowiek.

To, co napisałem wyżej odnoszę do wszystkich, którzy w komentarzach do tej notki opluli mnie i obrzucili fekaliami. A przy okazji chciałbym ich spytać, gdzie byli wtedy jak bezimienni patrioci bili się z ZOMO w stanie wojennym? Za co podług dekretów Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego straszono wtenczas karą śmierci.

 

Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj388
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale