165 obserwujących
1820 notek
4368k odsłon
2620 odsłon

Też się tak żyć mogło, tylko się nie umiało! Słowo do @Siukum Balali et consortes

Wykop Skomentuj142

UWAGA! Niezwyczajnie trudny przekaz, tylko dla wybitnie kumatych!

Motto I

Nie ukrywam, że tę prowokacyjną notkę napisałem licząc na komentarze, które pokażą niezbicie, jakie niedorzeczności mogą się rodzić w głowach "ortodoksyjnych pisowców"

Motto II

W Krakowie, Paryżu, Nowym Jorku...
są otoczeni zawsze gromadą „przyjaciół”
znający wszystkich „wybrańcy”
mający za sobą życie piękniejsze i lżejsze od snu.

Lecz za tę butną fanaberię musieli zapłacić na starość ceną samotności
gdyż ci łakomie zachłanni na życie koryfeusze luzackiej istoty szczęścia
„tracili czas” na tyle szaleńczo, wartko i beztrosko
iż nie zdążyli, a może nie chcieli spostrzec
że lato się kończy, a słońce zaczyna powoli zachodzić
a oni zostali na plaży sami.

Ale ta „samotność”, była ich własnym, świadomym wyborem
bowiem ci z natury krnąbrnie wolni mężczyźni
mieli charaktery zbyt harde by się dać oprawić
w zbyt ciasne dla nich ramy zaściankowych konwenansów
którymi buńczucznie gardzili
i niefrasobliwie, nie bacząc na utarte kanony
czerpali z życia samo piękno i radość.

I choć zawsze wiedzieli
że za to La Dolce vita
trzeba będzie zapłacić
mieli się za bogaczy
gdyż w głębi duszy czuli
że skarbu świadomości życia przebytego pięknie
nikomu odebrać nie sposób.

Dlatego warto pomyśleć
czy owi „samotnicy”
nie byli de facto mniej samotni
 niż ci
których w bogobojnych, roztropnych i bezpiecznych stadłach
przez całe życie męczyło
skwapliwie skrywane przed samymi sobą poczucie dokuczliwej duszności     (Krzysztof Pasierbiewicz. 2006. Epopeja helskiej balangi - GRUPA)

UWAGA! Ta notka nie jest niczyją krytyką, lecz obroną przed watahą zawsze tych samych pisowskich oszołomów, którzy chcą mnie uczyć co mam pisać i jak w życiu postępować, namolnie mi wytykając to, że żyłem inaczej niż oni. To nie ja, lecz rzeczeni uważają, że każdy, kto myśli bodaj odrobinę niż oni, - jest gorszym od nich Polakiem. I dlatego właśnie tę notkę napisałem.

Moja dzisiejsza notka to odpowiedź na zaczepkę usiłującego zaszpanować na Salonie24 blogera piszącego pod nickiem @Siukum Balala, który na moim punkcie dostał fixum dyrdum i znowu na mnie napadł ze sforą zawsze tych samych oszołomów w notce pt. „Żądam zakazu blogowania dla 70 – latków” – vide: https://www.salon24.pl/u/siukumbalala/966127,zadam-zakazu-blogowania-dla-70-latkow.

Otóż w latach 70., kiedy byłem jeszcze studentem, a w polskich sklepach był głównie ocet, jedną z top-modelek Mody Polskiej była moja wielka miłość Ewa. Zacytuję tedy rzeczonym nienawistnikom tylko mały fragment z mojej książki wspomnieniowej pt. „Magia namiętności”, w którym opisałem pokaz Mody Polskiej dla zachodniej dyplomacji odbywający się w Pałacu w Jabłonnej pod Warszawą:

„Przybyli do Jabłonny. Z dala wyłaniał się piękny kompleks pałacowy otoczony angielskim parkiem. Podjechali na przestronny dziedziniec wypełniony drogimi limuzynami najprzedniejszych marek. Dobrze, że mi nie przyszło do głowy przyjechać tu moim garbusem! – rozmyślał oszołomiony widokiem stojących w kilku rzędach kosztownych wozów. Kiedy wchodzili do holu, majordomus zapowiedział konsula argentyńskiego z małżonką, Bernarda, po czym spojrzał pytającym wzrokiem na Krzysztofa, któremu serce podeszło do gardła. Na szczęście, majordomus przedstawiał już kolejną parę. Zewsząd dały się słyszeć gorące pozdrowienia. Stało się jasne, że Bernard jest w tym towarzystwie znany i lubiany. Bez ustanku się z kimś witał przedstawiając Krzysztofa ambasadorom, konsulom, attaché kulturalnym, attaché wojskowymi i sekretarzom ambasad ze wszystkich kontynentów. Gości poproszono do sali balowej. Całe szczęście, że zabrałem z Krakowa garnitur pomyślał obserwując przybyłych notabli w smokingach, w towarzystwie małżonek strojnych w wieczorowe suknie. – Czy mogę zerknąć na zaproszenia? – zapytał jakiś miły, młody człowiek, a po sprawdzeniu, kto zacz, skłonił się szarmancko: – Bardzo proszę za mną! Zaprowadzę państwa na miejsce. Jak się okazało, czekały już na nich miejsca w pierwszym rzędzie przy wybiegu. Wiało wielkim światem. Sącząca się dyskretnie muzyka mieszała się z gwarem podnieconych ludzi. Okrągłej, barokowej sali przydawały dostojeństwa osiemnastowieczne portrety, strojne ornamenty, kwieciste rozety, wzorzyste arabeski i przebogato zdobione sztukaterie. Pośrodku ustawiono podest dla modelek w oszałamiającej scenografii.

Olśniony rozmyślał: Trzeba przyznać, że komuniści potrafią dbać o wizerunek. W kraju piszczy bieda, wszędzie kolejki, straszą puste sklepy, naród się buntuje, robotnicy na granicy strajku, a tu – wielki świat niczym nieustępujący słynnym domom mody Paryża, Londynu, Mediolanu i Nowego Jorku. W ludowej ojczyźnie ludziom nie starcza do pierwszego, a tutaj impreza, jakiej by się nie powstydzili nawet najsłynniejsi kreatorzy mody. Gierek wie, co robi promując na salonach urodę nadwiślańskich dziewcząt. Bo po takim występie wszyscy przez chwilę zapomną, jaka u nas bryndza, a Polska im się wyda mniej brudna, bogatsza i nie taka szara. Sprytne sukinsyny!

Wykop Skomentuj142
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości