W blogu zatytułowanym „O dziennikarzach bez lusterek i hamulców” Igor Janke napisał m.in.: "Brutalny rynek, który dziś wymusza takie działania, wkrótce zażąda także szacunku dla widzów/słuchaczy/czytelników. Tabloidy i polityczna rozrywka nie znikną, ale za chwilę klienci zaczną podwyższać swoje oczekiwania i żądać nie tylko igrzysk, ale i chleba. Nie tylko rozrywki ale i treści."
W dziennikarstwie zmiany na gorsze niewątpliwie wymusił m.in „brutaly rynek“, na którym obok, lub zamiast rzetelnej informacji (tzw. „hard news“) — mamy naciski wydawców do zapewnienia w mediach jak najwięcej rozrywki, czyli „infotainment“ — z uwagi na dążenia do osiągnięcia jak największych zysków dla właścicieli. Lecz Polsce do zmian na gorsze dochodzi także i z powodu nadmiernej „dziennikarskiej“ aktywność polityków w mediach oraz czarnej politycznej propagandy w wydaniu nadmiernie upolitycznionych dziennikarzy.… Czyli mamy tutaj tę symbiozę „między mediami a polityką‘, o której pisał red. Urbanowicz w blogu „Italianizacja polskich mediów”.
Dlatego, red. Janke ma rację, że "Tabloidy i polityczna rozrywka nie znikną”, bo jest na to zbyt duże zapotrzebowanie ze strony zarówno ze strony nadawców/polityków, jak i odbiorców. Lecz trudno jednak się zgodzić z jego opinią, iż „za chwilę klienci zaczną podwyższać swoje oczekiwania i żądać nie tylko igrzysk igrzysk, ale i chleba”. Bo właśnie spore zapotrzebowanie ze strony „widzów/słuchaczy/czytelników” — często wtórnych analfabetów nie potrafiących zrozumieć nawet przekazu telewizyjnego — spowodowało medialny nacisk na rozrywkę i „infotainment“.
Prawdpodobnie, dla szukająch wiarygodnej oraz rzetelnej i pogłębionej informacji pozostaną tylko czasopisma specjalistyczne, a także Internet. Może nawet będzie to jedno z zadań nowego Web 3.0, który przez red. Urbanowicza został na jego blogu określony jako "łebski web", ponieważ "ma być właśnie mariażem zasobów internetu, sztucznej inteligencji i naszej, człowieczej zbiorowej mądrości".


Komentarze
Pokaż komentarze (1)