Modne onegdaj, gdy jeszcze minister Antoni Maciarewicz nie rozpropagował absolutnego hitu roku 2006 - słowa porażające. W dniu wczorajszym z niebytu zapomnienia wyciągnął je Pan Premier informując o wiekopomnym wydarzeniu jakim jest zakup 15% udziałów w dwóch polach naftowych na Morzu Północnym przez PGNiG.
Oglądałem konferencje pana premiera w towarzystwie p. ministrów Naimskiego i Woźniaka i aż serce rosło widząc jak duma i radość rozpiera Najlepszego z Premierów co najmniej od czasów kniazia Popiela. Bezpieczeństwo Ojczyzny uratowane! I to zaledwie po 14 miesiącach rządów!! To co dla - wiadomo jakiego - rządu Millera było przez lat 4 niemożliwe, dla człowieka tak wybitnych talentów jak pan premier okazało się możliwe. 350 mln. euro, jeden podpis i Ojczyzna zbawiona. Pan Premier z tego szczęścia i nie wątpliwie wzruszenia nie był w stanie odpowiadać na pytania dziennikarzy, odwrócił się na pięcie i wrócił do zajęć o wadze państwowej zostawiając rozradowanych panów ministrów przed mapą Norwegii, którzy pokazując jeden punkt na tejże mapie wiele mówili o właśnie dokonanej dywersyfikacji dostaw ropy naftowej i przełamaniu monopolu Imperium Zła.
Cóż, przyznaję że radość i duma pana premiera nie udzieliły mi się, a to dlatego, że nieodparcie podświadomość nasuwała mi skojarzenia z słynnym dowcipem o Radiu Erewań, w którym to wszystkie wiadomości były prawie prawdziwe, a jak wiemy prawie czyni wielka różnice.
Bo mamy przecież własne złoża ropy naftowej! Ale złoża, które dopiero będą przygotowywane do wydobycia, a samo wydobycie ruszy najwcześniej za 5 lat.
Co gorsza nie ma absolutnie jak w sposób ekonomiczny dostarczyć tej ropy do naszego kraju, bo z wiadomych powodów (p. Gudzowaty) nie zbudowano łącznika do rurociągów niemieckich. Tak więc równie dobrze mogliśmy kupić pola naftowe na Marsie - sutek byłby ten sam.
W końcu ropa ropie nie równa, każdy rodzaj wymaga innej inii technologicznej do przerobu. Nasze rafinerie dostosowane są do przerobu zasiarczonej ropy rosyjskiej typu Ural, a nie ropy z pod dna Morza Północnego.
Dywersyfikacja wymaga inwestycji w infrastrukturę, a te kosztują - mniej niż tanie państwo według PiS - ale jednak. Po co więc epatować wyborcę takimi technikaliami, jak w świetle fleszy można powiedzieć: "Narodzie ja Twój Wódz i Premier wykonałem zadanie szybciej niż Herakles".
Złośliwcy mogliby zauważyć, że polscy przedsiębiorcy już rok temu również dokonali podobnego czynu, kupując pola naftowe w Kazachstanie. Prawdziwi patrioci wiedzą jednak, że ten argument nie może być podniesiony, bo cóż to za dywersyfikacja jeżeli właścicielami pół naftowych są panowie Kulczyk i Krauze?



Komentarze
Pokaż komentarze