Gdy wrzawa ciszy ulegnie,
Ktoś zwycięży, ktoś polegnie”
Makbet, W Shakespeare
Nie, nie. Nie będzie o literaturze światowej, ani o bajkach (choć pewnie dziś wielu chciałoby żeby rzeczywistość okazała się bajką). Inwestorzy giełdowi wiedzą kiedy ten dzień przypada i co on oznacza. Nieświadomym niczego krówkom bożym, tudzież innym obywatelom IV RP oglądających pana biegającego z plikiem banknotów i namawiającego na na uczestnictwo w pewnym funduszu bo podobno wszyscy Polacy już go wybrali wyjaśniam: w każdy 3 piątek ostatniego miesiąca kwartału następuje na giełdach zakończenie notowań instrumentów pochodnych i ich rozliczenie. W feralny piatek kurz bitwy giełdowej opada, kontrakty na indeks, kontrakty na akcje i opcje na akcje (oto nasze trzy wiedźmy) są rozliczane i zgodnie z słowami Poety świat poznaje zwyciężców i zwyciężonych giełdowych zmagań.
Co w tym takiego emocjonującego? Przez cały dzień zazwyczaj rzeczywiście niewiele. Aż do ostatniej godziny zwanej "godziną cudów". W godzinie tej bowiem (miedzy 15:30 a 16:30) cuda się dzieją jakich Szanowni państwo nawet w żywotach świętych nie uświadczycie. Wspomniane wyżej indeksy nagle zmieniają kierunek o 180 stopni i podążają w stronę w jaką absolutnie nikt nie byłby w stanie przewidzieć. No właśnie. Nikt ?
Oj, nie. Są tacy co są w stanie świetnie przewidzieć, a nawet więcej, są w stanie ten ruch spowodować! Fundusze inwestycyjne, za gotówkę swoich Szanownych klientów są w stanie dokonać cudów by obronić same siebie!
Na czym cuda polegają ? Pokarzmy prosty przykład. Korzystając z hossy na giełdzie fundusze inwestycyjne za pieniądze klientów kupują akcję pompując ich kursy. Wiedząc, o tym że akcje rosnąć będą otwierają także pozycje długie na kontraktach terminowych. Wiadomo skoro się wie, że będzie rosło to frajerstwem było by nie zarabiać. Gdy skończy się okres trwania kontraktów, fundusze zajmą pozycje krótkie, a następnie wyprzedadzą posiadane akcje - w końcu wiedzą, że giełda będzie spadać!Gdzie więc tutaj cuda?
Otóż załóżmy, że np. przez wstrętnych Chińczyków zegarek giełdowy nam się rozregulował. Kontrakty wygasają tuz tuż, indeksy lecą w dół niczym Jastrząb, któremu paliwa zabrakło, a my przez przypadek mamy pozycje długie długie no i naturalnie akcje! Co robić co robić?? Wszak tracimy podwójnie!!
W tym miejscu znowu trzeba się odwołać do cudownych możliwości jakie daje kasa Szanownej klienteli funduszy (czyli wasza kasa Szanowni Czytelnicy pozostawiona w funduszach z nadziejami na świetlana przyszłość). Sięga się do wora bezwstydnie i kupuje akcje o których się wie że jutro i przez następne tygodnie na pewno będą tańsze. Wyciąga się indeks za uszy z niebytu bessy. Życie funduszu jest uratowane!!
Kończy się dzień, opadają kurze pola walki. Zwycięskie fundusze schodzą z pola walki, na którym zostało wiele, wiele istnień drobnych inwestorów, którzy w starciu z równiejszymi byli tylko równi. Zwycięstwo drogie co prawda (te z marca 2007 kosztowało 750 mln złotych), ale wiadomo, że z kieszeni klientów. Ci dobrodzieje płacą za wszystko, nabywając co najwyżej marzenia. Gra giełdowa znowu się zacznie, znowu ktoś polegnie a komuś się uda przeżyć, do następnego dnia 3 wiedźm, w czerwcu.
ps.
w tym roku dzień trzech wiedźm mieliśmy w wyprzedzeniem dziś, wielu potraciło dziś swoje majątki na skutek jawnej manipulacji zarządzających funduszami, Biedacy nie mają szans na żadna sprawiedliwość - wszak te kwestie raz są skomplikowane, a dwa w IV RP są kompletnie passe. Gdyby jeszcze tymi funduszami zarządzali agenci, PO lub ina szara sieć. A tak wiadomo, nic się nie stało....



Komentarze
Pokaż komentarze (3)