Godzinę temu, na TVP Kultura skończono wyświetlać legendarny dokument Joachima Festa :"Hitler: die Kariere". Bardzo dobre studium nad sposobem przejścia demokracji w totalitaryzm i nad towarzyszącej temu zjawisku technologii władzy. Słuchając archiwalnych przemówień Wodza III Rzeszy i jego przybocznych do świadomości mojej zaczynało sie przebijać pewne wrażenie.
Chwilę, chwilę. Te tezy sprzed siedemdziesięciu laty wcale, a wcale nie są takie nie znane. Przecież je słyszałem nie tak dawno temu. Zacząłem się zastanawiać kiedy to było i z zdumieniem odkryłem, że to było w dniu dzisiejszym! No tak, słowa z Parteitagu sprzed siedemdziesięciu laty zupełnie przypominały słowa z Parteitagu z dnia dzisiejszego. Adolf Hitler przemawiał "sprawimy, że nawet Ci którzy są naszymi wrogami patrząc na wielkie dzieło które powstaje, dzięki naszej Jedności, dzięki naszemu wysiłkowi w pracy dla dobra wszystkich Niemców staną się naszymi sojusznikami w wielkim dziele przebudzenia Niemiec"! Dziś w południe Ludwik Dorn "Musimy przyjąć nową logikę, że ten kto nie jest przeciwko nam jest z nami, a ci którzy są przeciwko nam widząc efekty działania tego rządu też będą z nami".
Przyznam się, że ciarki przeszły mi po plecach. Patrzą na twarze Goeringa, Heydricha, Himmlera widziałem twarze panów Suskich, Karskich, Ziobrę - kadrowych funkcjonariuszy partii rządzącej, typowych urzędników - aparatczyków totalitarnego reżymu.
Z telewizora grzmiał Hitler "skończyły się czasy gdy Naród jęczał w poniżeniu gdy Ci którzy Pietnaście lat temu dopuścili się się Zdrady Narodu paktując z obcymi, wydając Ojczyznę obcym mocarstwom bezkarnie rządzili wybierając polityczne geszefciki ponad należną Narodowi dumę wynikającą z Wielkiej Przeszłości". Tak, już byłem pewien. Gdyby tylko te 15 lat zamienić na 17 - to są słowa Jarosława Kaczyńskiego, które słyszałem wielokrotnie. Przypadek? Deja vu?
W Norymberdze Parteitag dobiegał końca, samotny Fuerer stojąc na trybunie salutował tłumom. Narrator wskazywał na quasi religijny efekt tej samotności Wielkiego Wodza, który tak naprawdę był chłopakiem z małego miasteczka o mieszczańskich aspiracjach i pretensjach do bycia kimś więcej niżby to wynikało z jego talentów.
W Warszawie też Parteitag się skończył. Na scenie stał samotny Wódz i pozdrawiał rozentuzjazmowany tłum zwolenników. Też samotny, odległy, oddany sprawie oczyszczenia Wielkiego i Dumnego Narodu, też wzywający Polsko obudź się! Chłopak o mieszczańskich ambicjach, mieszczańskich gustach mający pretensje do stania się kimś innym niż sam jest.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)