W dniu wczorajszym obchodziliśmy rocznicę i to okrągłą (20), która prawie zupełnie przeszła niezauważona z powodu wybrzmiewających walk wyborczych. A świętować było co. 20 lat temu miał miejsce 2 co do wielkości światowy krach na rynkach finansowych. W pamiętny poniedziałek 19 października 1987 roku rozpoczęła sie intensywna korekta na NYSE. Indeks DJIA stracił jednego dnia 508 pkt tj spadł o 22,6%. W ciągu kilku godzin z rachunków inwestorskich wyparowała ponad 1/5 kapitału.
Dla porównania większy spadek indeksu DJIA miał miejsce 12 grudnia 1914 roku, gdy na skutek wybuchu I wojny światowej władze NYSE zastanawiały się nad zawieszeniem działalności na okres wojny. Same zawieszenie notowań kosztowało inwestorów 24,4% wartości posiadanych aktywów. Nawet "czarny czwartek" 1929 roku będący praprzyczyną Wielkiego Kryzysu nie był tak "czarny" jak pamiętny poniedziałek (tylko - 13%). Wobec tych danych wydawać się może że tym razem uniknelismy najgroźniejszego. Wczoraj DJIA zakończył dzień jedynie - 2,65% spadkiem. Pytanie brzmi czy jest tak dobrze w światowej ekonomii że poważne krachy i co za tym idzie Wielkie Kryzysy nam nie grożą? Czy może jednak nie jest tak dobrze i na nieskazitelnym dotychczas horyzoncie światowej gospodarki pojawiaja się chmury.
Wiemy, że sytuacja w gospodarce amerykańskiej nie jest najlepsza. Dolar podlega silnej deprecjacji za którą nie podąża odpowiednio silny wzrost gospodarczy. Z szybko rosna ceny energii co musi sie przełozyc na wzrost inflacji, a co za tym idzie na pogorszenie się warunków handlowych w USA. Wielu ekonomistów wróży początki recesji w największej światowej gospodarce. Powoli pojawiające się wyniki za 3 Q za Oceanem wskazują na potwierdzanie sie tych najgorszych scenariuszy. Przy takiej niepewności utrzymujacej się na rynku wynik - 2,65 jest jak zapewnie przyznasz Czytelniku niewielkim wymiarem kary. Skąd się bierze takie zjawisko? Czy obecne kryzysy nie są tak groźne?
Relatywnie bym powiedział, że są groźniejsze niz te z przeszłości. Ale równocześnie światowa gospodarka lepiej jest przygotowana do ich przechodzenia niż była kiedykolwiek. Kluczem do wyjścia z problemów zawsze jest wiedza o przyczynach i skutkach występowania problemów. Znając diagnozę i mając wiedzę o procesach chorobotwórczych dużo łatwiej przeprowadzić kuracje. Światowy system finansowy jest też bardziej zdrowy bo zdywersyfikowany. Upadek jednej gospodarki nie musi oznaczać wyparowania okazji do zarabiania przez rynek finansowy. Chora gospodarka jest zastępowana przez zdrową gospodarkę w innej części świata. Ucieczka kapitału z gospodarki pogrążonej w kryzysie jest tylko chwilowa. Zarobki na nowych rynkach pozwalają zbilansować straty na rynkach zagrożonych. Wysoka stopa procentowa powoduje napływ kapitału, który przekłada się na aprecjację waluty i nadpłynność rynku finansowego umożliwiającą obniżenie stóp procentowych i ponownie zwiększoną akcje kredytową. Chora gospodarka z powrotem staje na nogi.
To właśnie płynność jest tym elementem współczesnej gospodarki kluczowym dla jej funkcjonowania. Ucieczka kapitału wywołuje krach, ale równocześnie dzięki jej transferowi na inne rynki wywołuje wzrosty gdzie indziej i pojawianie się zysków, które z powrotem zasilą chorująca gospodarkę. Dzieki światowej płynności tak długo istnieje mozliwość transferów gotówki tak długo nie prędko doczekamy się "poprawy" rekordów z 1914 i 1987 roku i bedziemy obserwować tylko rocznicowe przeceny.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)