W dniu jutrzejszym zbierze się parlament VI kadencji, zaś Najlepszy z Polaków uda się do Pana Prezydenta (który jest zjawiskiem biologicznym a nie politycznym) by złożyć dymisję najlepszego z gabinetów w dziejach Wielkiego i Dumnego Narodu w Europie Środkowej. Zgodnie z Konstytucją Prezydent powinien powołać następnie nowego Prezesa Rady Ministrów w ciągu 14 dni. Może powołc na to stanowisko przywódcę zwycięskiej w wyborach partii. Może, ale nie musi. Równie dobrze może powołac na to stanowisko polityka do którego ma największe zaufanie. Tak, tak. Może powołać Najlepszego z Polaków. Po co? A choćby po to by 9 listopada w czasie uroczystości katyńskich nie przemawiał do Narodu "wnuk żołnierza Wermachtu". Choćby po to by 11 listopada nie musieć spędzać niedzielnego południa z "chłopakiem z bardzo kiepskiego podwórka".
Donald Tusk z Panem Prezydentem lekko mieć nie będzie co już Pan Prezydent raczył całemu Narodowi publicznie oznajmić. Tak naprawdę po raz pierwszy przetestujemy w praktyce relację rząd - premier w warunkach braku kohabitacji w świetle Konstytucji z 1997 roku. Konstytucja powstawała na podstawie przykrych doświadczeń na linii prezydent - rząd za czasów prezydentury Lecha Wałęsy (obiad drawski, sprawa Olina dużo by można wymieniać). Współautor projektu Konstytucji Aleksander Kwaśniewski odebrał głowie państwa wiele z jej prerogatyw, ale czy dostatecznie dużo? Tego dowiemy się już wkrótce.
Sytuacja będzie z pewnością w miarę upływu czasu stawała się coraz bardziej nieznośna, gdyż nieubłaganie zaczną się zbliżać wybory prezydenckie w których wystartują i Pan Prezydent i Donald Tusk. Przed nami 3 lata coraz ostrzejszej wojny politycznej, która może zaszkodzić obu stronom, choć nie wiadomo w jakim stopniu. Czy jest jakieś wyjście z tej trudnej sytuacji?
Jest, ale niestety póki co nie dostępne, choć gdyby sie bardziej postarać to kto wie kto wie. Donald Tusk może się łatwo pozbyć problemu z Dużym Pałacem. Wystarczy zgromadzić 375 szabel pod wnioskiem o postawienie Prezydenta przed Trybunałem Stanu. TS to sąd polityczny i skazuje na kary polityczne (zakaz sprawowania funkcji w administracji państwowej, pozbawienie praw publicznych). Precedens już był w sąsiedniej Litwie. Litewskie elity zjednoczyły się i obaliły via TS prezydenta Rolandasa Paksasa, który po złożeniu z urzędu zniknął z sceny politycznej. Tak - to ostra gra, ale czy Najlepszy z Polaków nie przyzwyczaił nas do takiej? Czy Jarosław Kaczyński będąc w butach Donalda Tuska zawahałby się choć na moment?
No właśnie. Znany odpowiedź, nie trzeba jej bawet głośno wypowiadać. Tylko, że Tuskowi do realizacji tego scenariusza brakuje mocy. Brakuje owych 20 szabel, które trzeba by wyciągnąć z obozu PiSu. Czy to dużo? W poprzedniej kadencji Jarosławowi Kaczyńskiemu potrzeba było więcej szabel. A mimo to nie zawahał się i walczyło nie do końca wszelkimi metodami. 20 szabel to nie aż tak dużo, a profity z tego przeogromne. Aby Prezydent RP przestał sprawować swoje obowiązki nie trzeba uzyskiwać wyroku skazującego. Wystarczy taki akt oskarżenia tylko skierować! Zgodnie z Konstytucja w takiej sytuacji uznaje się Prezydenta RP za niezdolnego do sprawowania funkcji prezydenta i wszelkie kompetencje głowy państwa przechodzą na p.o. Prezydenta RP - marszałka Sejmu (Bronisława Komorowskiego). PO zdobywa urząd prezydencki jeszcze przed wyborami. Wyrok TS skazujący Lecha Kaczyńskiego uniemożliwia mu staranie sie o reelekcję. Ewentualne postawienie przed TS także Jarosława Kaczyńskiego i jego skazanie kompletnie rozbiłoby PiS. Platforma Obywatelska została by dominująca siłą na prawicy mając po prawej stronie tylko drobne partyjki oszołomów. I do tego szczęścia brakuje tylko 20 szabel!
Czy Donald Tusk i jego "dwór" odważą się? Wydaje się dziś, że mieliśmy pierwsze testy realizacji tego ambitnego planu. Zobaczymy czy w Tusku jest tyle determinacji co w Najlepszym z Polaków, który w podobnej sytuacji z pewnością nie miałby skrupułów.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)