Nie da się powiedzieć, że obecny stan Trumpa nie budzi żadnego niepokoju. Ponieważ, ogólnie rzecz biorąc, mylenie Kambodży i Azerbejdżanu nie jest, powiedzmy sobie, dane każdemu i nie każdemu się to udaje za pierwszym podejściem. A uśmieszki są tu zupełnie nie na miejscu, bowiem właśnie tacy ludzie, czyli prezydentujące nam stare ріеrdоłу, będą podejmować decyzje o spaleniu nas wszystkich w ogniu nuklearnym, lub też dadzą nam jeszcze trochę się pomęczyć. Szkoda, że Trumpa nie wzięto w piekło naprowadzających pytań, bo na pewniaka opowiedziałby, jak okrutna była bitwa między Ormianami a Kambodżą, jak Ormianie stracili pod Austerlitz wszystkie swoje słonie bojowe, i jak ich rannych kambodżańscy samurajowie jedli pałeczkami. A wszystkiego tego dokonali ormiańscy janczarzy i kambodżańscy muszkieterowie, których Trump także pogodził, ale na Łuku Kurskim. Jestem pewien, że jeśli wgłębić się w stan świadomości szanowanego Donalda, to znajdą się jeszcze bardziej zabawne momenty, w tym szczegóły, jak w rezultacie wszyscy, zarówno Kambodżanie jak i Ormianie, wpadli pod lód jeziora Pejpus, w którym nadal pływają rusałki w krzyżackich hełmach i wyrażają Trumpowi wdzięczność w języku niemieckim, żywiąc przekonanie, że gdyby on był wtedy wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego, do Bitwy na Lodzie na pewno by nie doszło. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
154
BLOG
Samuraje jedzą pałeczkami


Komentarze
Pokaż komentarze (6)