Domagając się Donbasu, Rosjanie najzwyklej w świecie szukają makijażu, który pozwoli strategiczną klęskę Rosji w tej wojnie przynajmniej jakoś przymalować, przynajmniej usteczka przeszminkować tak, aby rozjuszony motłoch, nie zeżarł przywództwa kraju wraz z wieżami i murami Kremla. Cóż, motłoch oczywiście mimo wszystko zrozumie, że trach, krach i strach. Ale, jak Państwo sami rozumieją, martwy człowiek, który został postawiony do pozycji stojącej, nie liczy się za zmarłego. I nie ma znaczenia, że tylko utrzymuje go w pionie pośmiertne zesztywnienie. Stoi uśmiechając się, a jego usta są rozcięte aż do uszu. Od razu widać, że to wielki kraj, i armia jego wielka. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
Inne tematy w dziale Polityka