Rozumie się samo przez się, że bez Trumpa życie jest markotne. A on przymilkł i nikt go nie jest w stanie zastąpić. Jeśli staruszek trafi do szpitala, to planeta oczywiście będzie się nudzić. Cóż, oglądamy tę mniej więcej jedyną w swoim rodzaju pyskówkę między Trumpem a papieżem. Papież Leon zaliczył połajankę, bo wystąpił z tradycyjnymi kościelnymi koszałkami-opałkami o pokoju. Wszyscy wiedzą, ile są warte takie koszałki-opałki z ust Kościoła, który przez całą swoją historię nie robił nic poza inspirowaniem, zachęcaniem oraz nieustannymi wojnami i pogromami. I nikt już więcej nie przejmuje się tym teatrem. Ale z jakiegoś powodu Trump wpił się w rostrzęsioną papieską grdykę, wmawiając Leonowi XIV, iż jego jedyną zaletą jest to, że jest Amerykaninem. Tym nie mniej Leon naprawdę jest Amerykaninem. Według Trumpa wojna w Iranie się skończyła. Na dowód przedstawia rysunki projektowanego łuku triumfalnego i kawałek laurowego wieńca. Iran nie zgadza się z tą oceną i prawdopodobnie sprawa skończy się w sądzie. A Trump będzie dyskutować swoje zwycięstwo podczas procesu. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)
60
BLOG
Trump i papież, czyli dobrodziejstwo rozrywki


Komentarze
Pokaż komentarze (2)