Skromne, ale za to ciepłe i przytulne, domowe gniazdko Kużugietowicza na Rublówce:

Nawet Szojgu zabłysnął, kiedy nasłuchał się o poważnych problemach mieszkańców Krymu, którzy zajojczyli na brak benzyny, wyobraźcie sobie, i na puste półki w sklepach. Szojgu wyjaśnił, że cały problem polega na tym, iż jedzą bardzo dużo, a państwo rosyjskie nie jest w stanie ich wszystkich nakarmić. No cóż, pouczał o dietach i zachęcał do liczenia kalorii. Ale Szojgu rozumie, że gdy nadejdzie dzień X, to on pokaże zaświadczenie, iż w wieku ośmiu lat padł ofiarą gwałtu ze strony yeti w tajdze i wykręci się od odpowiedzialności. Ale reszta, cała reszta, rozumie się, ustawi się w ogromne kolejki, wszyscy pognają po certyfikaty głoszące, że podczas wojny byli w stanie depresji, psychozy i głębokiego obłędu. Takie kilometrowe kolejki wszelkiej maści Kirkorowów, Rudkowskich, Sobczaków prawdopodobnie ustawią się w drodze do lekarzy. (Aleksander Glebowicz Niewzorow)


Komentarze
Pokaż komentarze