Sceptissimus
Mądry wie co mówi. Głupi mówi co wie.
0 obserwujących
14 notek
1660 odsłon
291 odsłon

Nie warto się topić

Wykop Skomentuj12

Ponieważ mój Szanowny Kolega Nieresortowy Emeryt ruszył już temat, no to i ja zgłaszam się do dyskusji. Czuję się w niej tym pewniej, że sam przez wiele lat byłem ratownikiem na plaży w Gdańsku-Brzeźnie.

Zacznę od tego, że wielu ludzi myli umiejętność pływania z umiejętnością poruszania się w wodzie. Brzmi to może paradoksalnie, ale to tylko pozór. Korek rzucony na wodę pływa, i wcale nie musi się przy tym poruszać. Tymczasem wielu myśli, że jak przestaną się poruszać w wodzie - to utoną. To tak jakby piechurowi wmówić, że jak przestanie iść to się przewróci. Ludzie nie toną dlatego, że nie potrafią pływać, bo każdy potrafi pływać. Ludzie toną ze strachu że się utopią. 

A teraz kilka prostych jak świński ogon rad starego praktyka: 

Zanim zaczniemy w sposób rzeczywiście swobodny korzystać z naszego pierwotnego środowiska, z którego przecież wszyscy wyszliśmy - ćwiczmy oswajanie się z wodą. Uświadommy sobie, że jest nie tylko mokra, ale i cięższa od nas. Wejdźmy do płytkiej po pierś wody, nabierzmy powietrza do płuc i podkurczmy nogi. Jeżeli przestaniemy patrzeć na nasze nogi, i odwrócimy głowę do góry to już po kilkunastu sekundach przekonamy się, że część naszej głowy z oczami, nosem i ustami znajduje się ponad jej powierzchnią. Możemy zupełnie swobodnie wymienić powietrze w płucach, rozejrzeć się, a kiedy zrobimy lekki nawet ruch rękami - wychyniemy zdecydowanie do góry. Takie ćwiczenia również podczas fali i co niemniej ważne - przy gorszej pogodzie (strach przed "ciemną wodą") należy wykonywać zanim podejmie się naukę poruszania w wodzie. Z moich obserwacji wynika całkiem jednoznacznie, że ludzie, którzy nauczyli się na basenach szybkiego poruszania w wodzie, nawet na długich dystansach - wpadają w panikę podczas kąpieli w jeziorze (o morzu nawet nie wspomnę).

Kolejnym świczeniem jest zyskanie przeświadczenia, że woda która dostała nam się do oczu lub ust (O Boże!) nie jest trującą, i wcale nas nie utopi. Trzeba oswajać się z koniecznością jej przełknięcia, bo nic nie sprzyja tak zachłysnięciu się jak gwałtowne wyrzucenie jej z ust wraz z całym powietrzem. Niedoświadczony człowiek chwyta łapczywie zaraz po tym oddech, a wraz z nim bywa że i kolejny haust - tym razem bezpośrednio do płuc. No a dalej - kaszel, panika i...kaplica.

Pamiętajmy, że w każdej sytuacji, w każdej - możemy przestać poruszać się w wodzie i nie utoniemy. Nikt przecież nie przymusi nas do wciągania wody do płuc. Mamy czas. Nawet jeśli już doszło do zaksztuszenia, możemy dzięki niewielkim ruchom rąk utrzymywać głowę wysoko ponad wodą, wykaszlać lub połknąć co nam przeszkadza, spokojnie się rozejrzeć i poruszać naprzód.

I pamiętajmy, w wodzie o temperaturze od 18°C nie ma obaw utopienia się z powodu opadnięcia z sił. Chodzenie wymaga o wiele więcej energii. Przecież nikt nas nie goni. Ludzie nie topią się bo nie umieją pływać. Ludzie się topią ze strachu.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości