10 obserwujących
334 notki
512k odsłon
  3938   4

MON kupuje kolejne czołgi (i nie tylko) – czy wojna jest aż tak blisko?

Ministerstwo Obrony Narodowej kontynuuje zakupy kolejnych platform bojowych dla polskiego wojska. Napaść Rosji na Ukrainę zintensyfikowała starania mające na celu zwiększenie zdolności Wojska Polskiego. Państwo zwiększa liczbę środków, których celem jest potencjalne odstraszanie. Czy to oznacza, że wojna jest bliżej niż sądzimy?

Zgodnie z informacjami podanymi przez wicepremiera Mariusza Błaszczaka, ma zostać podpisana umowa na zakup południowo-koreańskich czołgów K2 w liczbie 180 sztuk oraz 48 samolotów (źródło wpolityce.pl – fragmenty wywiadu, które mają się ukazać w Tygodniku „Sieci” w najbliższy poniedziałek) (1). Na ten temat padło wiele wypowiedzi, ale warto odwołać się do ciekawej rozmowy Juliusza Sabaka z płk dr hab. Jackiem Lasotą z Instytutu Strategii Akademii Sztuki Wojennej. Nie wdając się w szczegóły tej bardzo ciekawej wymiany opinii, należy zwrócić uwagę na kwestie wyzwań i szans jakie stanowi wprowadzenie czołgu K2 Black Panther na wyposażenie Wojska Polskiego (2).


Wyzwaniem niewątpliwie będzie zapewnienie odpowiedniej logistyki, jednakże stanowi to także szansę na wypracowanie odpowiednich procedur i jeszcze lepszego wyszkolenia oddziałów zaopatrzenia oraz dowodzenia w celu pogodzenia różnych platform bojowych na wyposażeniu wojska. Logistyka, traktując ją w przenośni niczym krwiobieg każdego wojska - jest głównym źródłem jego funkcjonowania. Zapewnienie znacznie lepszej logistyki niż jest do tego zdolny przeciwnik, może okazać się czynnikiem przybliżającym do zwycięstwa. Nie zawsze poszukiwanie rozwiązań łatwych, daje zwycięstwo, gdyż z podobnego założenia może wyjść przeciwnik. Człowiek generalnie unika trudności, ale organizacja, zwłaszcza wojskowa ma za zadanie przełamać trudności dyscypliną i siłą.


Posiadanie jednego typu czołgu podstawowego znacząco ułatwiałoby sytuację w zakresie zapewnienia zaopatrzenia, wyszkolenia czy dowodzenia. Jednakże posiadanie dwóch, a nawet trzech typów czołgów może również zwiększyć siłę militarną Polski. Federacja Rosyjska dobrze zna czołgi T-72 i może z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać jakie są możliwości zmodernizowanej wersji PT-91 Twardy. Przekazanie tych maszyn na rzecz Ukrainy jest z korzyścią dla nas, ponieważ te czołgi walczą w naszym interesie. Jest swego rodzaju chichotem historii, że czołgi przygotowywane przez Układ Warszawski do agresji na Sojusz Północnoatlantycki (NATO), są dzisiaj wykorzystywane przez niepodległą Ukrainę do obrony suwerenności przed Moskwą. Dlatego też dalszy proces wzmacniania polskiej siły pancernej w oparci o jeszcze obecne czołgi PT-91, jak również niemieckie Leopardy (różne wersje), w przypadku tej drugiej oznacza opieranie się na konstrukcji znanej od lat 80-tych. Mimo wszystko nowoczesnej i wciąż ulepszanej, które nie jesteśmy w stanie zwiększyć pod względem ilościowym ze względu na niechętny stosunek samych Niemiec.


Umowa o pozyskaniu nowych czołgów Abrams M1A2SEPv3 i M1 Abrams (nieznana jest dokładna wersja pozyskanych maszyn), to również konstrukcje znane, ale z tym wyjątkiem, że sprawdzone w boju. Decyzja o ich zakupie wydaje się być rozsądna i komplementarna z amerykańską obecnością w regionie. Czy w takim razie zakup kolejnego czołgu jest właściwy? Czołg K2 jest maszyną nowoczesną i nową. Z przywołanej przeze mnie wcześniej rozmowy, padała wypowiedź, że jest to konstrukcja, w której nacisk kładzie się na pancerz czołowy, co może stanowić pewną niedogodność w polskich realiach, które zmuszają do walki manewrowej. Dlatego też należy obserwować informacje na temat dokładnej specyfikacji zamawianych egzemplarzy.


Jednakże pozyskanie K2 to potencjalny znak zapytania dla przeciwnika. Jego agresywne zamiary będą musiały brać pod uwagę starcie z kilkoma wersjami czołgów, a nie łatwą do przewidzenia walką z jednym typem maszyny. Może to mieć swoje plusy, jak również minusy, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, a potrzebujemy elementarnej decyzyjności. Chyba, że wolimy czekać, aż zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym i zaatakowani w momencie, kiedy będziemy mieli zbyt mało środków, aby przeciwstawić się agresji.


W tym miejscu wchodzi właśnie czynnik czasu. Subiektywnie odnosząc się do podejmowanych przez MON decyzji, można uznać, że decyzje zakupowe świadczą o potrzebie szybkiego uzupełniania ilości posiadanego sprzętu. Może się tak dziać w obawie przed realnym zagrożeniem agresją Rosji, znacznie wcześniej niż przewidują inni. Ten interesujący wniosek przedstawił w swoim artykule Jerzy Reszczyński. Treść akurat dotyczy kontrowersji związanych z niejasnymi sygnałami dotyczącymi możliwego zakupu południowokoreańskich samobieżnych haubic K9 Thunder. Nie będę przedstawiał ciekawych wniosków autora, tylko odsyłam do artykułu. Chciałbym się jednak powołać na jego opinię w kwestii zagrożenia potencjalnym konfliktem. Pisze on: „Możliwe, że MON, dysponując danymi, do których nie mają dostępu np. media, w tym głównie danymi ze źródeł wywiadowczych, trafnie stawia diagnozę obecnego stanu bezpieczeństwa militarnego Polski. I nie ufa analizom, z których wynika, iż po ciężkich stratach, ludzkich i sprzętowych, ponoszonych od lutego w Ukrainie, Rosja przez wiele lat nie będzie zdolna do jakiejkolwiek aktywności militarnej na znaczącą skalę w Europie, a już na pewno – wobec krajów należących do NATO, a tym samym kraje te mają przed sobą okres może nawet 10-15 lat na wzmocnienie swoich konwencjonalnych sił zbrojnych. Jeśli tak miałoby być, to stanowiłoby to jako-takie uzasadnienie dla tak bulwersujących decyzji, jak zakup K9 przez kraj, który sam produkuje nie gorsze haubice, i je w dodatku eksportuje.” (3). Autor przedstawił interesującą analizą na temat wątpliwości czy jest sens kupować koreańskie odpowiedniki Krabów, które w zasadzie możemy produkować u siebie. Według jego opinii Huta Stalowa Wola (HSW) byłaby w stanie dostarczyć 150 egzemplarzy Krabów w okresie około 5 lat (4). Pytanie czy to jest czas, który zdaniem MON-u wystarczy nam na przygotowanie? Dostarczenie to jeden element, należy po tym fakcie skompletować i wyszkolić załogę. W zasadzie proces uczenia się dowódców jest jeszcze dłuższy.

Lubię to! Skomentuj145 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo