Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
42 obserwujących
409 notek
620k odsłon
3734 odsłony

Chichot historii

Wykop Skomentuj85

Dekomunizacja i lustracja były kiedyś emocjonującymi tematami. Dla wszystkich. Niezależnie od wyznawanych poglądów. Prawicowych czy też lewicowych. Niezależnie również od poglądu na samą dekomunizację i lustrację. Przekonanych o tym, że lustracja i dekomunizacja są potrzebne czy też przekonanych o tym, że nie są potrzebne.

Przeciwnicy rozliczenia komuny kierowali się pobudkami praktycznymi. Bo to przede wszystkim ich miało dotyczyć. Przecież za czasów PRL-u, do partii należało ok. 2 mln Polaków (aż nie wypada dzisiaj o tym przypominać). Nie licząc członków SD i ZSL, przybudówek PZPR, zwanych stronnictwami. Tak, w oficjalnym języku to były stronnictwa, bo nazwa ‘partia’ należała się tylko PZPR. I ci ludzie, członkowie PZPR, Polacy przecież, nie zniknęli jak za dotknięciem różdżki magicznej wraz z upadkiem komuny. Nie, oni byli (i nadal są), chociaż z początku byli w strachu. Że przyjdzie zdać im rachunek, z tego co robili w Polsce przez 45 lat. Z tego jak się wysługiwali Moskwie, niezależnie od tego czy to wysługiwanie wynikało z konieczności czy też z własnej nieprzymuszonej woli. Byli w strachu, mimo niepisanych umów z Magdalenki i Okrągłego Stołu - my się z wami podzielimy władzą a wy nam krzywdy nie zrobicie. Bo umowy umowami, ale jak się sprawy potoczą w życiu, to nigdy nie wiadomo.

Z kolei, zwolennicy lustracji i dekomunizacji, kierowali się pobudkami zarówno praktycznymi jak i ideowymi. Pobudki praktyczne, wynikały z przekonania, że odsunięcie, kwarantanna (np. na 10 lat) funkcjonariuszy komunistycznej władzy pozwoli na rzeczywiste i gruntowne przeprowadzenie transformacji ustrojowej.  Natomiast pobudki ideowe wynikały z pragnienia, aby stało się zadość sprawiedliwości. To znaczy, aby zło zostało napiętnowane i ukarane a dobro nagrodzone.

Życie jednak potrafi płatać figle. Takim figlem był wybór Lecha Wałęsy na prezydenta. Gdy wkrótce po wyborze, ogłosił on koncepcję ‘wspierania lewej nogi’ stało się jasne, że dekomunizacji nie będzie. I dawni komuniści (nazywani już postkomunistami), przestali się bać. Co tam, przestali się bać, zhardzieli mocno. A skutkiem ubocznym tej bezkarności (i zhardzenia) była szabrownicza prywatyzacja, której symbolem były spółki nomenklaturowe. A które Lechu (tak, tak go kiedyś nazywaliśmy) zapowiadał, że pogoni w skarpetkach, no ale jak wiadomo nie pogonił.

Natomiast jeżeli chodzi o lustrację to było kilka prób jej przeprowadzenia. Ale zamierzonego efektu nie przyniosły. A poza tym lustracja poszła w złym kierunku. Odium potępienia spadło na tych, którym łamano kręgosłupy. Niezależnie od tego, czy te kręgosłupy były mocne czy też słabe, albo czy nawet same się zgłaszały do ‘łamania’. Natomiast ci, którzy te kręgosłupy łamali (czyli dawni esbecy) żadnego potępienia nie odczuli, żadne odium ostracyzmu na nich nie spadło (nie mówiąc o wysokich emeryturach, które przez wiele lat zachowali). A niektórzy nawet, w telewizji co całą prawdę całą dobę, w sprawie instytucji i procedur demokratycznych za autorytety robili (i nadal robią).

Wniosek z tego taki, że dekomunizacji nie było u nas wcale, a lustracja była ułomna. Co oczywiście ma swoje skutki, również w sądownictwie, o którym teraz głośno. Profesor Adam Strzembosz twierdził kiedyś, że środowisko sędziowskie oczyści się samo. Jak się oczyściło, świadczy 700 ciągle czynnych sędziów, którzy orzekali jeszcze w stanie wojennym. W tej sytuacji, PiS od czasu, jak ponad cztery lata temu objął władzę, stara się naprawić błędy przeszłości. I stara się zreformować sądownictwo, gdzie ‘nadzwyczajna kasta’ o peerelowskiej mentalności i rodowodzie, czuje się jak ryba w wodzie. Bo przecież nie jest żadną tajemnicą, że w PRL-u zrobienie kariery w sądownictwie bez przynależności do PZPR nie było możliwe. Upartyjnienie sądownictwa było bardzo wysokie. Dotyczyło to zwłaszcza sędziów w sądach wyższej instancji.

Jednak cokolwiek robi PiS, opozycji to się nie podoba. Reformy, mające na celu zdekomunizowanie sądownictwa, również się nie podobają.  I marszałek T. Grodzki ma zamiar w tej sprawie jechać do Brukseli. Na konsultacje, aby się zapytać, czy taka reforma sądownictwa jest zgodna z prawem unijnym czy też nie.  A oprócz tego napisał list. Do Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo, znanej jako Komisja Wenecka. I która powstała, aby wspomagać transformację ustrojową, czyli de facto wspierać dekomunizację dawnych ‘demokracji ludowych’.

O co pyta w liście, który wysłał do Komisji Weneckiej marszałek Grodzki, na razie nie wiadomo. Ale pewnie o to samo, co chce pytać w ramach konsultacji. Czy reforma sadownictwa mająca na celu zdekomunizowanie sądów w Polsce jest zgodna z prawem unijnym? Komisja Wenecka raz już się wypowiadała w sprawach polskich, chodziło o Trybunał Konstytucyjny. Entuzjazmu na temat zmian nie było z jej strony. Dlaczego? Ówczesny prezes TK, A. Rzepliński (któremu te zmiany też były nie w smak) tak ujął: „Bardzo dziękuję Gianniemu Buquicchio, z którym się znam bardzo, bardzo wiele lat. Ale proszę z tym niczego nie wiązać, jeśli chodzi o treść opinii … „

Gdzie tak mówił? Ano na imprezie w Dworze Artusa w Gdańsku, gdzie obydwaj panowie razem bawili. Budująca szczerość byłego prezesa TK, który twierdzi, że "trzeba zmienić wszystko, żeby wszystko pozostało po staremu". I oczywiście, jeżeli chodzi o treść opinii, to niczego nie można wiązać z tym, że obydwaj panowie znają się bardzo, bardzo wiele lat …

Jaki będzie skutek listu, który wysłał marszałek T. Grodzki łatwo przewidzieć. Unia Europejska była dla nas nadzieją na wyzwolenie się z komunizmu. Międzynarodowa komisja, zwana Komisją Wenecką, została powołana do tego, aby dekomunizacje wspomagać. A co mamy? Organizacje, które miały nam pomóc wyjść z komunizmu, próby jakiejkolwiek u nas dekomunizacji, blokują.

Jednym słowem chichot historii.

Wykop Skomentuj85
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka