Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
45 obserwujących
418 notek
640k odsłon
2164 odsłony

W co gra Hołownia?

Wykop Skomentuj122

Lista kandydatów w wyborach prezydenckich praktycznie już się ustaliła. Wszystkie pięć ugrupowań politycznych, które mają swoją reprezentację w Sejmie, wystawiły również swoich kandydatów w wyborach prezydenckich. Oczywiście wszyscy, co jest oczywiste twierdza, że chcą wygrać. Ale z tej piątki (A. Duda, M. Kidawa-Błońska, W. Kosiniak-Kamysz, R. Biedroń, K. Bosak) realną szansę na wygraną ma tylko dwóch kandydatów. Jeżeli będzie tylko pierwsza tura to wygra obecny prezydent A. Duda. A jak będzie druga, to wtedy szanse mają A. Duda i kandydatka Platformy M. Kidawa-Błońska.

Oczywiście są jeszcze kandydaci ‘egzotyczni’, vide Liroy. Ale tacy są zawsze a ich obecność, na wyniki wyborów nie ma większego wpływu.

Wszyscy pozostali kandydaci (W. Kosiniak-Kamysz, R. Biedroń, K. Bosak), choć mówią, że chcą wygrać, to faktycznie grają na popularność swoich partii politycznych. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Krzysztofa Bosaka. Jego większa popularność będzie znaczyła większą popularność Konfederacji. Podobnie jest w przypadku Władysława Kosiniak-Kamysza. Z tym, że o ile Konfederacja to jeszcze polityczny osesek i dopiero rozpoczyna swoją (polityczną) opowieść, to PSL używając tej antropomorficznej analogii, można powiedzieć, jest kobietą z przeszłością. Natomiast w tej układance politycznych ugrupowań i reprezentujących je kandydatów (w celu podniesienia popularności), niezrozumiała jest trochę rola R. Biedronia. Czy R. Biedroń podnosi popularność SLD? Raczej jest to mało prawdopodobne. Jedyne uzasadnienie to takie, że SLD wystawiając Biedronia, chce się pozbyć wizerunku lewicy postkomunistycznej. I mimo tego, że komunistycznego dziedzictwa nigdy się nie wyrzekła, z lewicy postkomunistycznej chce się przepoczwarzyć w lewicę liberalną. 

Ale jest jeszcze jeden poważny kandydat, którego dotychczas nie wymieniłem. Poważny mimo tego, że nie reprezentuje żadnego ugrupowania politycznego. Ten kandydat to Szymon Hołownia. Co on chce osiągnąć? Popularność? Sławę? Wypromować siebie, aby założyć nowe ugrupowanie polityczne, które odmieni scenę polityczną w Polsce? Niewykluczone, że również i takie ma ambicje. Są to jednak cele drugorzędne. Być może jedne z nich osiągnie, a inne nie.

Ale nie to jest najistotniejsze. Szymon Hołownia ma jeszcze inny cel. Cel pierwszorzędny. Cel, który przyświeca środowisku, z którego on pochodzi. Nie dopuścić do tego, aby wybory wygrał A. Duda. I dlatego środowiska, które go popierają, robią mu kampanię kandydata niezależnego, reprezentującego centrum i kościół łagiewnicki. W ten sposób jest szansa, że część wyborców, która byłaby skłonna zagłosować na A. Dudę, zagłosuje na S. Hołownię. Oczywiście, zarówno Hołownia jak i ludzie, którzy go popierają, zdają sobie sprawę, że nie jest on w stanie wygrać z prezydentem A. Dudą. Natomiast jest w stanie zrobić co innego. Otóż środkiem prowadzącym do tego celu jest druga tura. Różnica pomiędzy wyborem w pierwszej i drugiej turze jest zasadnicza. W pierwszej turze, wyborcy głosują na kandydatów, z którymi się identyfikują. W efekcie wygrywa ten, który zbierze najwięcej głosów. Czyli o tym, kto wygra w pierwszej turze decyduje elektorat pozytywny.

Inaczej jest w drugiej turze. W drugiej turze zostaje tylko dwóch kandydatów. Oczywiście nadal są wyborcy, którzy identyfikują się z tymi dwoma kandydatami, czyli ci którzy głosowali na nich w pierwszej turze. Ale teraz, w drugiej turze, są też wyborcy kandydatów, którzy odpadli. I to oni, czyli elektorat negatywny, zadecydują o tym, kto wygra. Owszem, Sz. Hołownia w pierwszej turze odbierze również głosy, kandydatce Platformy, która jest druga w rankingu wyborczym. Ale to jest skutek uboczny, który został wliczony w tę kombinację. M. Kidawa-Błońska i tak nie ma szansy wygrać w pierwszej turze. Natomiast jak się zabierze głosy liderowi (czyli A. Dudzie), jest szansa, że dojdzie do drugiej tury.

A wtedy wszystko jest możliwe. Bo jak już wspomniałem wcześniej, nie elektorat pozytywny, zgromadzony w pierwszej turze, ale elektorat negatywny będzie decydował o tym kto wygra. Jest oczywiste, że wyborcy R. Biedronia i W. Kosiniaka-Kamysza (w większości), zagłosują na M. Kidawę-Błońską. Niewiadomą są wyborcy K. Bosaka. Jak zagłosują to trudno przewidzieć, najprawdopodobniej zostaną w domu. Natomiast co do wyborców S. Hołowni wątpliwości nie ma. Oni zagłosują na M. Kidawę-Błońska. Już tvn i Gazeta Wyborcza o to się postarają swoją ‘mową miłości’. Gazeta Wyborcza ostatnio dała przykład takiej 'mowy miłości'. Niewybrednie atakując szefową kampanii wyborczej prezydenta A. Dudy. A wyborcy S. Hołowni przecież oglądają tę telewizję i czytają tę gazetę.

Doprowadzić do drugiej tury. O to idzie gra, którą prowadzi S. Hołownia. I środowiska, które go popierają i robią mu kampanię.

Wykop Skomentuj122
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka