Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
37 obserwujących
367 notek
529k odsłon
1688 odsłon

Czy polityczna dominacja POPiS-u jest toksyczna?

Wykop Skomentuj230

Bloger echo24 w swoich notkach boleje nad tym, że w Polsce tworzy się normalny, powszechnie przyjęty w starych, utrwalonych demokracjach system dwupartyjny. Swoją dezaprobatę tym stanem spraw politycznych wyraża za pomocą dramatycznych zdań: 'Polska weszła już w ostatnie stadium paranoidalnej schizofrenii politycznej zrodzonej z maniakalnej nienawiści wszystkich do wszystkich'.

Czy tak jest naprawdę? Czy faktycznie w Polsce wszyscy, wszystkich politycznie nienawidzą? Nie jestem o tym przekonany. Owszem, ostatnio pada wiele słów o mowie nienawiści. Szczególnie głośno słychać takie oskarżenia ze strony ludzi opozycji.  Wybrzmiało to również w przemówieniu D. Tuska, 4-go czerwca na długim Targu w Gdańsku. Tyle, że D. Tusk jest mistrzem (niestety ma ten talent) mowy określanej w potocznym powiedzeniu ‘krew wypije a znaku nie zostawi’. I D. Tusk swój sprzeciw przeciwko mowie nienawiści ujął następująco: ‘Dziękuję też tym, którzy w ostatnich latach wtedy, kiedy trzeba było, wychodzili na ulice, by kontynuować dzieło tych, którzy tę wolność i niepodległość dla nas, Polaków, wywalczyli. Tym wszystkim, którzy nie bali się tych słów, nienawiści’.

Komu D. Tusk zarzuca nienawiść w cytowanym zdaniu? Oczywiście opcji politycznej, która obecnie rządzi. No tak, a komu za kontunuowanie walki o wolność i demokrację dziękuje? Ano tym, którzy wychodzili na ulice i nie bali się ‘nienawiści’. A z jakimi uczuciami ci ludzie wychodzili na te demonstracje? Czy szli tam ze słowami miłości na ustach? Przytoczę kilka tych haseł ‘miłości’: ‘Żądamy bezpłatnych leków dla Macierewicza i Kaczyńskiego’, ‘Jak nie urok to kaczka’, ‘Psychiatrów zatrudnię. Suweren’. Te przytoczone powyżej hasła, to są słowa miłości? Naprawdę?

Ok, demonstracje polityczne mają swoją logikę. I różne hasła ludzie wypisują i potem je ‘dumnie’ niosą. Niemniej te przytoczone, miłością nie epatują. A przytoczyłem je, dlatego aby pokazać hipokryzję naszego mistrza mowy obłudnej. Władzę oskarża o nienawiść, a swoim, którzy tą nienawiścią emanują bez żadnych zahamowań, dziękuje za walkę o wolność i demokrację.

I tu dochodzimy do sedna sprawy, jaką jest wolność i demokracja. Jeżeli chodzi o wolność (i demokrację również), to Polska jest szczególnym miejscem w Europie. U naszych sąsiadów ze wschodu, car mógł bojara wyszarpać za brodę, wrzucić do tiurmy albo też kazać ściąć. I co? I nic! Wszyscy, to akceptowali jako naturalną kolej rzeczy. W Wlk. Brytanii, która jest uważana za kolebkę demokracji (i wolności również) Henryk VIII, kazał katom ścinać swoje kolejne żony (z wysokich rodów przecież). I co? I nic, nikt się nie ośmielił sprzeciwić królowi. We Francji, której prezydenci mają się tak wysoko, że pouczają Polskę o demokracji i wolności, jest Bastylia.  Bastylia, która jest synonimem politycznego więzienia, do którego, kolejni francuscy królowie, wrzucali każdego, kto się sprzeciwił ich despotycznej władzy.

W Polsce, czegoś takiego jak Bastylia nigdy nie było. A jak było? Znamienny jest przykład Samuela Zborowskiego, banity spiskującego przeciwko królowi Batoremu, którego kanclerz Zamojski kazał ściąć bez sądu. I co? Król Stefan Batory o mało z tego powodu nie utracił tronu. Nikt nie kwestionował tego, że Zborowski był winien zarzucanych mu czynów (bo był winien). Natomiast inna sprawą był brak sądu i wyroku. I wzburzenie z tego powodu było tak wielkie, że szlachta zaczęła domagać się detronizacji króla.

I ten etos wolności, mimo zaborów, mimo komunizmu przetrwał u nas. Polacy cenią sobie wolność jak żaden inny z europejskich narodów. Do tego, że bardziej niż inni, cenimy sobie wolność, przyczynił się również komunizm. Przez czterdzieści pięć lat, będąc w środku Europy, czując się Europejczykami, byliśmy pozbawieni wolności, gdy inni Europejczycy cieszyli się tą wolnością w sposób nieskrępowany. To spowodowało, że brak wolności uwiera nas szczególnie.

I to przywiązanie Polaków, cynicznie i bez żadnych zahamowań, wykorzystują politycy opozycji. W sytuacji, gdy nie ma żadnych zasadnych powodów, bezwzględnie i uporczywie rzucają fałszywe oskarżenia. Że PiS stanowi zagrożenie dla wolności i demokracji. PiS, jedyna partia polityczna, która rozpisała wybory parlamentarne, gdy utraciła większość parlamentarną. W takiej samej sytuacji SLD ciągnęło do końca, AWS i premier Buzek, obecnie prominentny polityk Platformy – tak samo. Choć trzeba mu przyznać, że on tych oskarżeń nie rzuca. No, przynajmniej nie słyszałem ani nie czytałem.

A to, że zarzuty te są cyniczne i wyrachowane, widać aż nadto w przemówieniu D. Tuska na Długim Targu w Gdańsku. Naprzód mówił o nienawiści, która jakoby ze strony PiS miała spotkać demonstrantów walczących o wolność. A w chwilę potem powiedział, że on sam nigdy nie spotkał się z agresywną odmową dialogu (kiedy poważnie traktował swego rozmówcę). Kogo miał na myśli? Czy aby nie PiS? W takim razie jak to jest? PiS zieje nienawiścią do zwykłych demonstrantów a jego, człowieka, który tych demonstrantów wysyła na bój z PiS-em, traktuje dialogiem?

Wykop Skomentuj230
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka