307 obserwujących
1172 notki
3651k odsłon
3948 odsłon

Anatomia obrzydzenia

Wykop Skomentuj172

Niezrównoważenie czy niepohamowana wesołość? Przed takim dylematem stanęła totalna opozycja w sprawie osobnika wykonującego z balkonu obsceniczne gesty w kierunku uczestników Marszu Powstania Warszawskiego. Radosław Sikorski stawia na niezrównoważenie delikwenta, natomiast Gazeta Wyborcza traktuje to jako przejaw wesołości. Przy czym w obydwu przypadkach sprawę usiłuje się bagatelizować, co paradoksalnie świadczy o jej wadze dla środowiska politycznego wspierającego ruch LGBT.

Albowiem bez względu, czy delikwent jest niezrównoważony, czy może wesołek o specyficznym poczuciu humoru lub zwyczajny cham, to jednak mocno zdemolował narrację o rzekomo uciskanej mniejszości, która prowokuje w szlachetnej walce o swoje prawa. Już wcześniej były precedensy, choćby parodia Mszy Świętej, ale to budziło gniew, co najwyżej zgorszenie. Jednak, jakkolwiek to zabrzmi, nawet słuszny gniew w epoce medialnej to za mało, żeby zmienić poplecznika w przeciwnika. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z kontekstem politycznym. Po tamtej parodii niewiele się zmieniło.

W przypadku wesołka (wg standardów GW) z balkonu doszedł czynnik, który może przeważyć szalę u postronnego obserwatora. Chodzi mianowicie o obrzydzenie. Gesty tego człowieka wywoływały odrazę chyba w każdym, kto je oglądał. A tego rodzaju odczucie potrafi zdewastować każdą polityczną sympatię. Nie można bowiem obsceniczności zakwalifikować jako wesołości, taka rozpaczliwa próba świadczy raczej o bezradności redakcji GW. Autentycznej odrazy czy wstrętu nie da się przykryć kłamstwem ani lekceważeniem. Natomiast wbrew pozorom, dla przeciętnego odbiorcy jest to czynnik znaczący w politycznych kontekstach.

Nawiasem mówiąc, zupełnie nie rozumiem tej koszmarnej wulgarności, jaką epatują środowiska LGBT przy każdej publicznej okazji i  bez okazji. Jaką korzyść ma to przynieść? Przeciwko czemu lub komu to ma być protest? Przychodzą mi na myśl dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że wulgarność to powszechna cecha u tych ludzi. Być może tak jest, chociaż nie sądzę, ale nie można tego wykluczyć.

Osobiście skłaniam się ku opcji innej, a mianowicie, że ta publiczna, pokazowa wręcz obsceniczność jest swoistym odwetem na społeczeństwie. Podejrzewam bowiem, że osobom homoseksualnym nie do końca chodzi o równość, małżeństwa, adopcję dzieci ani o uznanie homoseksualizmu za naturalny stan rzeczy, a przynajmniej nie zawsze o to. Być może najbardziej chodzi im o to, żeby nie brzydzono się ich seksualnym procederem i co ważniejsze – nie demonstrowano tego odczucia wobec osoby (co jest pożałowania godne, tu nie ma wątpliwości).

To może być przyczyna odwiecznego ostracyzmu (taki niewinny eufemizm), który spotyka te środowiska, przeważnie ze strony mężczyzn (tak!). Wściekła obsceniczność zdaje się być emocjonalnym odwetem, wyrazem bezradności. To jest dość gruba generalizacja, ale chyba nie zmienia postaci rzeczy. Jednak publiczne demonstrowanie bezwstydu wydaje się przeciw skuteczne w tym przypadku.

Natomiast polityczna afiliacja LGBT po stronie liberalno-lewicowej jest oczywista. Mieli być zamiennikiem klasy robotniczej, która przestała się sprawdzać w komunizmie. Z tą różnicą, że zabrakło proletariatu. Pozostało tylko Biuro Polityczne Komitetu Centralnego LGBT oraz zdziesiątkowany aktyw.

Wykop Skomentuj172
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo