Skarpetki - produkt dostępny w sprzedaży detalicznej. To zdjęcie własne autora.
Nie pokazuje ono nazwy firmy i nazwisk osób prywatnych, więc nie podlega represjom ze strony szaleńców wrażliwych na punkcie swojej głupoty.
Wszyscy znamy biblijną historię o 30 srebrnikach Judasza. To pierwszy z przykładów robienia biznesu, choć fatalnie się skończył, z motywem Jezusa Chrystusa.
Dziś ta postać stała się w wielu miejscach masowym źródłem pomnażania bogactwa, a niektóre przykłady wołają o przysłowiową "pomstę do nieba".
Oto bowiem w pewnym wielkim polskim mieście, w zabytku, który turyści zwiedzają za sporą opłatą a politycy czasami za darmo, znajduje się sklepik. W nim różne cuda i mądrości, a przy okazji skarpety z wizerunkiem Jezusa Chrystusa jako Salwatora, czyli Zbawiciela. Temu towarzyszy napis na produkcie, który jednoznacznie sugeruje, że chodzi tu o obraz Leonarda da Vinci "Salvator Mundi".
To smutne, że tak wielka idea, jak zbawienie człowieka jest wykorzystywana do dekorowania skarpetek, czyli na przedmiocie związanym z poceniem się nóg, czasami smrodem i grzybicą, bo to powszechne zjawisko przy używaniu plastikowych skarpet, o czym świadczy ilość maści i kosmetyków do stóp reklamowanych w ogłupiających mediach.
W tym niby arcykatolickim kraju, gdzie cokolwiek powiedziane "nie tak na kler" pociąga za sobą skutki prawne w myśl ustawy o obrazie uczuć religijnych, dopuszcza się takie świństwa. To kicz, który wygląda na tolerowane bluźnierstwo przez opętanych tanią konsumpcją turystów.
Osobiście wolałbym kupić wizerunek wspominanego dzieła Leonarda da Vinci jako jakąś reprodukcję w postaci małego obrazka, lecz nigdy nie kupiłbym tego na skarpetach czy innych częściach garderoby. 
"Salwator Mund", Leonardo da Vinci, 1510-1515, ilustracja z domeny publicznej, link: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbawiciel_%C5%9Bwiata#/media/Plik:Leonardo_da_Vinci_or_Boltraffio_(attrib)_Salvator_Mundi_circa_1500.jpg






Komentarze
Pokaż komentarze (1)