Dług Polskiego Stronnictwa Ludowego, po niewłaściwie rozliczonej kampanii wyborczej w 2001 roku, wynosi wraz z odsetkami 27 milionów złotych.
Minister finansów Jacek Rostowski mógłby umorzyć odsetki, które wynoszą 9 mln zł. Od kilku miesięcy ludowcy proszą go także, by rozłożył im dług na raty. Ten jednak zwleka z jakąkolwiek decyzją, mimo że sąd nakazał ministrowi wydanie decyzji w tej sprawie.
Szantaż finansowy doskonale sprawdza się w trzymaniu partnera koalicyjnego „pod butem” i rząd Donalda Tuska nie zamierza z tego rezygnować. Polskie Stronnictwo Ludowe, łykając łzy upokorzenia, do końca kadencji sejmowej będzie głosować tak, jak każe mu PO. Oczywiście zrobi to dla dobra kraju, bo z pewnością nie z obawy przed niekorzystnym dla nich rozstrzygnięciem finansowym.
I nie dziwię się wcale, że Waldemar Pawlak szuka zapomnienia w wiedeńskich szaleństwach. Każdy bankrutujący polityk przedkładałby towarzystwo Ruby nad chwile poniżenia przed gabinetem Vincenta.
Z perspektywy czasu widać też, że Jarosław Kaczyński miał zbyt dobre serce. Gdyby tak w 2005 roku nakazał Zycie Gilowskiej poddusić Pawlaka tym drobnym długiem, koalicja z Lepperem i Giertychem nie byłaby mu potrzebna.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)