Jest 2 marca 2010 roku, trwa spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie.
Minister Radosław Sikorski oświadcza, że strona niemiecka uwzględniła polskie postulaty w sprawie rurociągu Nord Stream, dotyczące tego, by nie zagrażał on "ani teraz, ani w przyszłości" dostępowi do portu w Świnoujściu. Poinformował też, że zapadły już decyzje o przeniesieniu części rurociągu na północ, na głębsze wody oraz o zakopaniu około 20 km rurociągu, tak aby jedynym ogranicznikiem żeglugi po Bałtyku były cieśniny duńskie. –O to nam chodziło, to dowodzi, że dobre stosunki z Niemcami przynoszą efekty - powiedział Sikorski.
Potem nadchodzi 10 kwietnia 2010 i nie ma już nikogo, kto skutecznie – na stojąco - rozmawia z Niemcami. Rurociąg zostaje tak ułożony, że blokuje możliwość rozwoju portu w Świnoujściu.
I co? Żadnego wspólnego listu w tej sprawie od byłych, czy obecnych ministrów? Panowie: Bartoszewski, Cimoszewicz, Rosati, Olechowski i Rotfeld! Ani pół słowa do Angeli Merkel? Sikorski – wiadomo - na niego trudno liczyć, bo zajęty dorzynaniem watah, ale Wy?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7618872,Sikorski__Gazociag_Nord_Stream_nie_zablokuje_



Komentarze
Pokaż komentarze (8)