Prokuratura Wojskowa, na wniosek Rosjan, wystąpiła do IPN o sprawdzenie przodków polskich pilotów – ofiar katastrofy smoleńskiej. Oficjalnie mówi się, że chodziło o ustalenie kręgu osób poszkodowanych. Zaskakujace w tej sprawie jest jednak to, że jak pisze Rzeczpospolita:
"IPN potwierdza, że przekazał śledczym dokumenty. (.....) Zakres żądanych informacji był zaskakująco szeroki. Sprawdzenie objęło aż trzy pokolenia rodzin Protasiuków i Grzywnów. W IPN nie odkryto żadnych dokumentów świadczących o współpracy bliskich pilotów z tajnymi służbami. Chociaż pojawiło się szereg danych o zatrudnieniu i pochodzeniu przodków. Większość danych, jakie przekazano prokuratorom, stanowiły akta paszportowe." (podkreślenia moje).
Nasuwa się pytanie: po co Rosjanom wiedza o dziadkach pilotów? O ich pochodzeniu, zatrudnieniu, o ewentualnej współpracy z tajnymi służbami. Czy ktoś chce szantażować rodziny? Jeden z pilotów pochodził z Dolnego Śląska. Po wojnie na tych terenach osiedlali się głównie Polacy z Kresów. Część rodzin tych osadników pozostała jednak na wschodzie, poza granicami Polski. Czy tak też było z rodzinami dziadków pilota, który zginął w Smoleńsku? Z punktu widzenia Rosjan, to ma sens. Poskładają otrzymane informacje z danymi ze swoich archiwów. W przypadku znalezienia jakiegokolwiek punktu zaczepienia, będą mieli znakomite środki do wywierania nacisku na rodziny pilotów.
Najbardziej jednak zdumiewa spolegliwe postępowanie polskiej administracji. Popatrzmy na Rosję. W sprawach innej polskiej tragedii – masowej zbrodni dokonanej przez sowietów - Rosja nadal odmawia udostępnienie części akt ze śledztwa katyńskiego. Odmówiła ich Polsce, odmówiła sędziom Trybunału Strasburskiego. Według portalu polskieradio.pl, główny prokurator wojskowy FR wyjaśnił, że chodzi o materiały zawierające dane osobowe: „Nie sądzę, abyśmy musieli komukolwiek przekazywać takie dane” - powiedział. Tak mówi urzędnik rosyjski.
Rosja od ponad 60 lat chroni dane osobowe sowieckich zbrodniarzy. Tymczasem nasi, na wniosek rosyjskich prokuratorów, w zębach przynoszą im akta ze szczegółowymi danymi o trzech pokoleniach ofiar tragedii smoleńskiej. Strach to, czy głupota?
Takie postępowanie można najtrafniej określić cytatem z Kuraka: „**** nie ma zupełnie nic do powiedzenia, jest od dawania d*** na każdy kaprys.”
http://www.kontrowersje.net/tresc/polska_rzadza_dwa_ruskie_cwele_tusk_i_komorowski



Komentarze
Pokaż komentarze (20)