Wyjaśniła się zagadka braku obstawy ambasady rosyjskiej w Warszawie. Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego - jak to u nas - zabrakło właściwych ludzi na właściwym miejscu, ponieważ ktoś musiał chronić panapremierowski bieg po zdrowie.
Z takim właśnie usprawiedliwieniem pomaszerował do rosyjskiego MSZ nasz miły pan ambasador. Trudno oceniać reakcję strony rosyjskiej po takim DICTUM, atoli jakieś wiarygodne poszlaki są. Świadczy o tym okropna pomyłka wychodzącego z przesłuchania ambasadora, który sturlawszy się ze schodów, próbował włamU do cudzej limuzyny myśląc, że ona jego jest.
Wiadomo też, że rosyjska policja dokładnie obstawiła budynek polskiej ambasady ; żadni polscy chuligani nie wejdą , ani nie wyjdą. ŻULIKI JEDNE !


Komentarze
Pokaż komentarze (5)