W uzupełnieniu wczorajszego bodaj, tekstu kol. Sowińca ( ukrytego, że hej ), wydaje się słuszną uwaga, że dyrektor-reżyser Klata, znakomitością jest samą w sobie. Nawet, gdy na proscenium wyłazi, ubrany , niczym kloszard z kanalizy. Swoje fantasmagorie na temat teatru mógłby z powodzeniem realizować w każdym variete, czy innym kabarecie, podnosząć ku niebiosom poziom "sztuki" flimonów, uważających się za kabareciarzy. Tam też widziałoby się profesora K. Globisza, uprawiąjącego sex nawet z dziurą po sęku, nie tylko ze scenografią, a panią wybitną Segdę kopulującą gorąco - bodaj ze Smokiem Wawelskim. Bez żadnych zahamowań. Niestety, dzielny spektakl boskiego Klaty zerwano, chociaż był wg. tekstu skandynawskiego klasyka. Za zerwaniem nie stały osoby powiązane ze środowiskiem kibolskim, pseudonarodowcy w kominiarkach, ale grono zacnych spektatorów, z pierwszych rzędów. Przy okazji dowiedzieliśmy się, PO CZEMU w krakowskim Narodowym, bilety są : po 15 złociszy, czyli suma niesłychanie wysoka, jak na krakauerskich rozrzutników.
Co to się dzieje w pięknym Krakowie koło Wieliczki ? Bardzo prawdopodobnie dzieje się B R A K idiotyzmów, które należy, trzeba i powinno się uzupełnić , szanowny panie Klata. Jest pan na dobrej drodze, zaś pańską kindersztubę pokazuje załączony link.
.http://www.youtube.com/watch?v=QUDExA3WhjE


Komentarze
Pokaż komentarze (24)