adam kadmon adam kadmon
907
BLOG

MOJA ORMIAŃSKA TEŚCIOWA

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 31

 Nigdy nie przepadałem za swoją teściową; koniec końców, była matką  kobiety,  za którą wydałem się,  dawno,dawno temu - w początku czerwca 1974 roku, a ona tam stała  , w swojej kuchni wiejskiej i gadała :  - JA W BOGA NIE WIERZYŁAM I NIE WIERZĘ, ALE  ŚUB KOŚCIELNY WZIĄĆ MUSICIE. ! -    Takiego wała, nie wzięliśmy ; to była  piękna epoka postępu, nowoczesności i emancypacji - babów też. Przy aplauzie moich starych , dla których małżeństwo jedynaka, to był jednak mezalians. Tę kościelną rejestrację dopełniliśmy wiele lat potem, wieczorem, przed Pierwszą Komunią  naszej jedynaczki, żeby wszyscy na wsi odp...lili się od dziecka, na czele z proboszczem. Wieś  rządziła się takimi obłudnymi prawy, a myśmy poszli i do tej obłudy przywarli. W końcu  , w ramach końca stanu wojennego, byliśmy na wewnętrznej emigracji. Takie czasy, panie szanowny.

                                                Moja ormiańska teściowa, pojawiła się na firmamencie wydarzeń w ten sposób, że któregoś dnia, gdy  szwabiszcza podchodziły pod miasto, bodaj Dniepropietrowsk , jej mamuśka, ormiańska położna, wzięła i córkę   proklatym giermańcom, na  roboty sprzedała.  Wierzyła ,że w ten sposób dziecko od nieprzyjemności wojny ocali. Na tych robotach , szesnastolatka poznała warszawskiego  miglanca i cwaniaka z Pragi, który do tego bauera trafił z łapanki.  Kiedy się tylko wojna skończyła, wziął on tę brzemienną i pognali prosto od kopania okopów, do  Warszawy. Tylko, że kurwa,  żadnej Warszawy nie było.  A liczna rodzina na Pradze i jeszcze liczniejsza - w osadzie przy Leśnej Podkowie , raczej kazała się mu walić. Więc z tą brzemienną wsiedli  do ówczesnego expressu i w niecały tydzień, pojawili się   w opuszczonej przez szwabiszcza , wiosce na Pomorzu Środkowym. Jak już tam zostali, zaraz pojawiła się  dziecinka, po pewnym czasie, żona  moja osobista.

                                A za nią cała czereda, w tym jeden chłopak, skądinąd - lykantrop, ale to pewnie odezwały się prastare geny , raczej ormiańskie. Dużo by gadać o  okolicznościach przyrody, które sprawiły , że i my, pani Kadmonowa ze mną, pojawilśmy się także w tej wsi. Umajonej kwieciem rozmaitem i  częściowym brakiem asfaltu.   Pewnien znany pisarz i ceniony poeta w jednym,  napisał w drugim tomie WSPOMINEK PROWINCJONALNEGO LITERATA ,że  był swego czasu u Adasia B. i jego ówczesnej żony.   Gdy pojawił się tom poprawiony i uzupełniony, dorwałem na mieście starego  łobuza i wskazując na  kobitkę obok, rzekłem mu : - Czesiek, to jest moja ówczesna żonka,  pierwsza i raczej coś mi się widzi, ostatnia. -  .  A on tych  pań osobistych przerobił  chyba ze trzy, ze wskazaniem ostatnio, na czwartą.  Ty  to zobacz : czterdzieści parę tomów, trzy zawały i jeszcze chyba się matrymonialnie rozwija. O , tempora ! Polecam jego  ZORZE  ARCHANGIELSKIE, miodzio ...

                                         Co zaś się tyczy mojej osobistej, ormiańskiej teściowej, to na  koniec końców,  zrobiła się tak niemożliwa i okropna, że mi  wczoraj umarła. Kiedy ? Tak , właśnie   w dzień wigilijny z samego rana, w moje imieniny.

                                                       Cholera jasna , jakby nie mogła, mając 87 wiosenek, pociągnąć jeszcze  roku połowę, do równych 88.   Cóż za nietakt, proszę pana !

 

                                                     

 

 

 

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Kultura