Poniższy tekst prezntuję dzięki niestrudzonej pracy wykopaliskowej W.Kadmonowej w Necie. Stanowiska nie zajmuję ; jeszcze zbyt mało wiem. Co więcej, większość z nas także jeszcze może być na podobnym etapie wiedzy. Kadmonowie przez 20 lat zaopatrywali WOŚP w różnego typu usługi, w tym sponsorskie. W tym roku już nie, albowiem placówka, w której odbywały się coroczne, lokalne finały, światłą decyzją lokalnych władz gminnych , została zlikwidowana.
Zamieszczona publikacja pochodzi z portalu www.alexjones.pl
***************************************************************************************************************************
Trafiony zatopiony, tyle jednym związkiem frazeologicznym da się powiedzieć po dzisiejszej rozprawie pojednawczej, która się odbyła w Sali nr 118 Sądu Rejonowego w Złotoryi. Jerzy Owsiak i WOŚP zostały tak precyzyjnie trafione artykułami w niszowym portalu kontrowersje.net, że mecenas Zagajewski postanowił zatopić proces odpowiednim artykułem kodeksu karnego, a potem dołożył jeszcze stary numer adwokatów, których klienci są odpowiednio umocowani. Na mocy art. 212 kk. proces z definicji ma charakter tajny, co oznacza, że jeśli sąd uwzględni moje wnioski o udostępnienie dokumentacji w postaci księgi przychodów i rozchodów zarówno WOŚP, ale przede wszystkim „Złotego Melona”, to żadna faktura nie może ujrzeć światła dziennego. Sprytne i dość klasyczne posunięcie, wcześniej sądziłem, że art. 212 kk. to taka prosta próba zamknięcia dzioba niewygodnym i wścibskim, jednak teraz dołożę do tej słusznej podejrzliwości wyżej wymienioną pewność. Owsiak nigdy nie był człowiekiem, który odkryje brakujące pierwiastki w tablicy Mendelejewa, ale swój rozum w porozumieniu z mecenasem ma. Tajność procesu gwarantuje, że najściślej skrywana tajemnica księgowa będzie zachowana. Dodatkowo i dla pełnej pewności mecenas zapowiedział, że będzie wnosił o zmianę właściwości sądu. Cóż to oznacza w języku śmiertelników? Tylko jedno, mianowicie pan mecenas i jego klienci chuchają na zimne. Jest tajnie i o to chodzi, jednak jeszcze lepiej by było, gdyby grać u siebie, z lokalnymi sędziami, do których ministrowie mają krótsze kable i numery kierunkowe. Adwokat Owsiaka usiłuje przenieść rozprawę do Warszawy argumentując wniosek… miejscem zamieszkania licznych świadków.
Początkujący „oszołom” uniósłby się emocjami i zaraz darł szaty nad sowim niechybnie marnym losem, ale taki zawodowy oszołom jak ja wyczytał ze strategii Owsiaka wszystko co najważniejsze. W inkryminowanych artykułach: Jerzy Owsiak – król żebraków i łgarzy, złoty melon sekty WOŚP i Jerzy Owsiak, król żebraków i łgarzy pracuje na nowy tytuł – hiena cmentarna! znajdują się śmiertelnie niebezpieczne tropy, tak groźne, że po pierwsze trzeba się zniżyć i wziąć za jakiegoś blogera, po drugie trzeba się wziąć bez szumu medialnego i w trybie tajnego procesu, po trzecie trzeba zabezpieczyć tyły i przenieść rozprawę do swoich ludzi. Trafiony zatopiony i być może początek końca, bo przy wszystkich klasycznych zabiegach, jakie na wylot znamy ze specyfiki RPIII, mecenas i jego klienci zapomnieli o rewanżu, który na 100% odbędzie się na wyjeździe i przy całkiem obcych sędziach pracujących w trybie jawnym – Trybunał Europejski. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktokolwiek przegrał proces skarżąc do TE art. 212 kk., no i powszechnie wiadomo, że Polska od lat nie wypełnia zaleceń europejskich dotyczących likwidacji peerelowskiego zapisu. Jestem zupełnie spokojny o proces w Polsce, po pierwszych ruchach mecenasa zdaję sobie doskonale sprawę o co tu chodzi – urwać łeb sprawie i pyskatemu, ale w sensie prawnym Owsiak i WOŚP już przegrali i to w TE, gdzie kabel ministra nie sięga. Z polskiego etapu procesu interesują mnie tak naprawdę dwie rzeczy. Może jestem nieco naiwny, niemniej miałem do czynienia z trzema sędziami z okręgu legnickiego i podlegającego mu rejonu złotoryjskiego. Z sali sadowej wychodziłem zachwycony sposobem prowadzenia postępowania, z wyroku w jednym przypadku nieco mniej, ale w sumie wspomnienia mam zaskakująco miłe.
Interesuje mnie, czy sędzia w Złotoryi okaże się czwartym sędzią, który przywróci mi wiarę w człowieka. Cudów nie oczekuję, wystarczy, że ordynarny zabieg mecenasa zostanie odrzucony, no i upierałbym się jednak przy udostępnieniu faktur „Melona”. O ile te dwa minima byłby spełnione, niespecjalnie będę się opierał karze bezwzględnego więzienia. Wiem, że brzmi to głupio, mimo wszystko dałbym się wsadzić, za przyjęcie moich wniosków: utrzymanie procesu w Złotoryi i ujawnienie przychodów „Melona”. No i druga rzecz, która mnie interesuje. Rozprawę wyznaczono na 26 listopada, to jest termin prawie zbieżny z coroczną błazenadą WOŚP. Bardzo mnie frapuje, czy tym razem „niepokorni” i rządowi dziennikarze zechcą się przyłączyć do niszowego publicysty i głośno zadać bardzo konkretne pytania:
1) Dlaczego Jerzy Owsiak publikacją pełnej dokumentacji księgowej „Złotego Melona” nie zaknebluje gęby każdemu oszołomowi, który pyta o źródła dochodów Jerzego Owsiaka?
2) Dlaczego Jerzy Owsiak jako prezes WOŚP zrobił wielką awanturę wokół śmierci dziecka, grożąc wyciszeniem Orkiestry na amen, a potem po cichu, jako witrażysta z zawodu, przesłał ofertę na szkolenie dyspozytorów medycznych do Ministerstw Zdrowia i do dziś nie wiadomo ile „Złoty Melon” chciałby z tej prymitywnej akcji wyciągnąć?
3) Jak to się dzieje, że z pieniędzy WOŚP remontuje się ośrodek w Szadowo-Młyn, a faktury za imprezy integracyjne, szkolenia i uroczystości rodzinne wystawia „Złoty Melon”?
4) Co się stanie z nieruchomościami WOŚP, obecnie wartymi około 16 milionów złotych, gdy Orkiestra przestanie grać? Do kogo te nieruchomości będą należeć?
5) Dlaczego od kilku lat WOŚP zakupuje przestarzały sprzęt w ilości kilkuset sztuk po kilka tysięcy złotych od sztuki, chociaż producent na swojej stronie od jeszcze dłuższego czasu proponuje zamianę przestarzałej pompy Paradigm® 722 na Pompę Paradigm Veo. Po co w ogóle WOŚP to kupuje, rzekomo dla kobiet w ciąży, skoro kobiety w ciąży mają w pełni refundowane pompy insulinowe przez NFZ? Jakie firmy wygrywają przetargi, jakie są ceny produktów i ich jakość?
6) Dlaczego Jerzy Owsiak kłamie, że nie bierze z „puchy” na „Przystanek Woodstock” i działalność „Złotego Melona”, który ma wyłączność na sprzedaż rozmaitych gadżetów. Dlaczego kłamie w telewizji, bo już w rozliczeniach z grubsza pokazuje część skrywanej prawdy.
7) Dlaczego non stop słyszymy głupkowate hasełka i slogany: „nie bierzemy z puchy” „walnę z Baśki”, a ciągle nie możemy się doprosić faktur z działalności WOŚP i „Złotego Melona”?
8) Dlaczego tych i wielu innych pytań nie ma odwagi zadać nikt poza niszowym portalem?
Podstawowe prawo transparentności mówi: „Jeśli nie masz nic do ukrycia, to pokaż wszystko co masz!”. Panie Owsiak i mecenasie WOŚP pokażcie wszystko zaczynając od faktury za usługi prawne w tajnym procesie karnym, który chcecie przenieść do swoich sędziów. Coś mi się znów niezdrowo wydaje, że to nie Jerzy Owsiak płaci za usługi prawne, a przynajmniej za wstępne koszty sądowe, ale niewidzialna ręka sięgająca do puchy. Mylę się w tej drobnej sprawie, pokazującej wierzchołek góry zwanej „Złoty Melon”? I jeszcze jedno, skoro nie ma chętnych, by się przyłączyć do pytań trędowatego, to może ktoś zada pytania w imieniu Bogu ducha winnej studentki, którą Owsiak również na boku i po cichu usiłuje grillować.
Jak się zdaje , jest problem i to merytoryczny.
Jeżeli nawet tutejszy, dyżurny senator, zdobył się na osobisty heroizm i apeluje do Owsiaka o owsiakową transparentność. To coś jest.
Jeżeli w najbliższej przyszłości może się potwierdzić to, co Owsiakowi i jego dziełu, imputuje nasz lokalny Jan Herman, to przykro mi bardziej, niż bardzo.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)