.... BRZMI lepiej, godniej, niż ludzka pamięć ? W naszych , szeleszczących wargach ? Pewnie tak. Ale t u już nawet nie chodzi o pamięć ludzką, ale moją własną. Nie mam pojęcia jak działa.
Może powinienem ? Pewnie tak. Jednak dopada mnie uczucie totalnego zniechęcenia, gdy podchodzę do problemu. Wiem jakoś, czuję przez skórę, jakim dysponuję umysłem. Raczej najdalszym od analitycznego, drobiazgowego, wnikliwego - przez elementy, składowe, obrazy , fonemy. Potrafię kojarzyć , myślę syntetycznie, idę na skróty do sedna rzeczy, sprawy, problemu . Nie muszę pamiętać tekstu , aby go nie zapomnieć. Tu też - przez skojarzenia, jakieś wrażenia towarzyszące, dzięki którym otwiera się zawartość pudełeczek, pojemniczków z pamięcią. Mogę trzykroć przepisywać utracony przed chwilą tekst, o ile na nim mi bardziej zależy. Wszystko kwestią jakiegoś imperatywu. Tak było dziś, gdy napisałem felietonik o pewnym znanym pośle i osobie, którą chronił i bronił. I gdy wywaliło ten tekst w przestworza, posługując się argumentem : STRONA CHWILOWO NIEDOSTĘPNA , po pewnym zastanowieniu i uspokojeniu wkur... nych nerwów, usiadłem - tym razem do worda i tam odtworzyłem, w zasadzie szczegółowo. I tekścik pokazał się w salonie, chociaż zdublowany. Czemu dubeltowo - tego nie wiem.
Potem przydreptała pani Kadmonowa i zlikwidowała połowę tego dubletu. Na prośbę. Po chwili przepadł drugi blizniak. Jak kamfora.
Wciąż przegrywam użeranie się z durną machiną, która decyduje o tym, kiedy i jak wypuścić na świat, rojące się mi teksty. Bo wciąż gdzieś powstają ; przez analogie, skojarzenia z czymś, może z chami i echami czegoś, co dopadło i musi mieć ujście. Ale blado, żenująco wypadam w konfrontacji z maszynką ; może jest po prostu zbyt już stara ( prawie 8 lat jazdy ) , a może jednak to mnie należy wymienić twardy dysk.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)