Nie święci gary lepią, twierdzi moja siostrzyca krwi, DIVINA RUSTICA , bo była na warsztatach z lepigliny artystycznej. Ja jej wierzę, bo komu mam wierzyć, chociaż aczkolwiek , cokolwiek, poniekąd - mnie się nie zgadza.
Do tej pory udało mi się ulepić osobiście małżeństwo w 1974 /06/08 - trwające do dziś.
Udało się nam obojgu ulepić jedyne dziecko, córę. Przecież więcej się nam nie trafiło.
Powiodło się Kadmonom stworzenie nowego, być może nie ostatniego domu; wypełniliśmy pomieszczenia, kąty i przestrzenie sobą. Własnym duchem, swoją atmosferą , wyobrażenia nabrały realnego, osobistego sensu. Było to 18 lat temu. Przed momentem zapytałem W. Kadmonową, w jakich okolicznościach, to poszła sobie w cholerę, na papieroska.
Jedno mi nie poszło : nie dotarłem do III-go etapu konkursu BLOG ROKU.
Uuuuuuuuuuuuu , uuuuuuuuu, uuu - jak dobrze !
Zycie bez uwarunkowanego stressa, bezstressowe, pogodne i dobrotliwe jest. Po co mi to było ? No ?
Gdybym nie daj Boże wygrał, musiałbym do stolycy jechać, na jakiś jubel. W Warszawie mam kumpli, że o kumpelkach nie wspomnę. Na bank bym nawalił. Nawalony, dotarłbym na sprzątanie sali. Ten wygrany motorower, trza by zataszczyć do pociągu na swoich barach. Po pijaku ?? ZGROZA !
Dzięki wszystkim, którzy mimo moich proszeń, namawiania, pozostali przy swoich pieniądzach , oszczędzony był mi poważny kryzys małżeński, moralny i kacalny. Dzięki Wam, o Serca moje !
Wygrał wejście do III-go etapu, jasna sprawa - MATKA KURKA.
Libicki, GPS, poszliśmy jak najsłuszniej - w cholerę.
Rozpoczął się etap wyłaniajacy BLOG BLOGÓW ROKU.
Daj im Boże zdrówko !


Komentarze
Pokaż komentarze (4)