PaniBasia, istota w wieku szalenie podeszłym, ujawniła światu i okolicznym gminom , że nie kocha już pana Wojtka, bowiem kto może kochać wroga pod swoim dachem. Pani Basia , jejmość obecnie przypominająca Elenę Ceausescu dni ostatnich , kochała pana Wojtka pono na zabój. Nawet, a zwłaszcza wtedy , gdy on – póżniejszy pierwszy prezydent PRL ( Bierut był jednak „prezydentem” RP do 1952 roku ), zarazem pierwszy prezydent III RP, wybrany jednym głosem plus, czyli – jednogłośnie – przez niedomagające na żołądkową grypę , Zgromadzenie Narodowe , zmienił się był w tylko nockę jedną w naczelnika WRON-y. Chociaż od początku było wiadomo ,że Orła Wrona nie pokona, to co dokonała , to jej, jego i wiernej Basi pomimo – TEŻ.
Pani Basia potruchtała do mediów, oświadczyła unisono, że rozwód jej z panem Wojtkiem jest raczej powzięty i przesądzony, wniosek do sądu o rozpad z winy męża kancelaria pisze , gdyż ona – pani Basia , niewiasta honorowa , lubo posunięta , to nie strawi dzielenia się panem Wojtkiem z jakąś chyżą, hożą , niestroniącą od wypiwszy, pięćdziesięciolatką-dzierlatką , ot. Do rozlicznych plam na mundurze wojciechowym dochodzi ( zamach stanu nielegalnym był nawet wg. przepisów konstytucji PRL) oto też zdrada niemal główna, bo małżeńska, czego nie potwierdza , ale i czemu nie przeczy latorośl obojga – pani Monia. Oczywiście , uważny spectator zapyta , czy pan Wojtek, człek poważnie stojący nad grobem , czy on jeszcze m o ż e . Czy jego katastrofalny stan zdrowia ostatnio , nie jest efektem nadużywania
afrodyzjaków i takich tam.
.................................................
Pani Kadmonowa , osoba na dożywotnim kontrakcie małżeńskim ze mną , z możliwością jego przedłużenia, serdeczną koleżankę ma, wdowę po koledze moim z dawnych lat. Ta otóż, pani Halinka , znana z tego jest, że uwielbia , a uwielbiać lubi prawie wszystko , co się napatoczy. Pochylona nad talerzem jedzenia, zamówionym w modnej ( uwielbianej )knajpce , zwykle wykrzykuje po drugim-trzecim kęsie, że uwielbia. UWIELBIA TO !
Czemu towarzyszy odwieczny , niebezpieczny przymus wymachiwania sztućcami , grożny dla towarzyszących przy stoliku osób. A taki ja, zwykle do lada uwielbień nieskory, tym razem podzielam entuzjazm pani Halinki : rzeczywiście uwielbiam ten hicior tygodnia , poczęty przez Superexpress , a już dziś serwowany , na bank w kolejnych odcinkach, przez gazetę , która znana jest z tego ,że tam za moralne guru robi Warzecha .
A sam on , pan Wojtek ? Ten milczy jak GRÓB.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)