Na wszystkim, co z importu - jak chipsy - idzie zarobić.
Pamiętam, gdy jeszcze w latach 80-tych, chodziliśmy z naszą młodzieżą, nad Parsętę , na ognisko, w Świętojańską nockę, a ostatnia we wsi dziewica ( tamtych czasów ) puszczała ze świeczką wianeczek.
Ech, szkoda tłuc klawiaturę !


Komentarze
Pokaż komentarze (10)