adam kadmon adam kadmon
291
BLOG

Dom zaduszny , dom zły. Katharsis (?) .

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 1
4
0

 

W języku greckim katharsis – oczyszczenie , jest rodzaju żeńskiego.Pewnie ma moc lunarną – jako archetyp kultury , kiedy  scierały się z sobą na niebiosach - pierwiastek żeński (dawniejszy) , z agresywnym ,męskim.

……………………………………………………………..............................................................
dom jest zły niepokorny żyje podskórną strukturą szalbierczo udając przychylność sympatię uległość planom daje się zmieniać naprawiać tworzyć aranżować przestrzenie ale to dom zły tylko nie wiedziałem jak
jak bardzo zaciążyły w nim i na nim przypadki których był niemym udziałem wiem że nie warto się rozwodzić muszę tylko zacząć myśleć o tym co ma szczególnego do powiedzenia i komu ten właśnie tekst jeśli nie w pierwszej kolejności mnie samemu stop
muszę wyjść przed dom na taras skierowany na południowy zachód pójść w ciemnię sam absolutnie wolny od zewnętrznego przymusu i tam rozesłać szarobiałe płótna złożyć jedzenie miód wino wodę może święconą dwa zapalić lampiony potem jeszcze dwa aby jasnym się stało że skierowane z nich światełko w cztery świata strony i rozpalić ognisko bo nie powinny zbłądzić nie szukać przybyć na ten swój tymczasowy cmentarz z którego tak myślę nie wyzwoliły się do końca lecz za dnia krążą z resztą przecież do końca nie wiem
wszak jeszcze żyję ciało moje trwa tu teraz jednak coraz bliżej z każdym dniem oddechem bólem obciachem i wszystkimi omyłkami które miałem okazję nie tak miało być podobno człowiek panem swego losu, żaglem sterem okrętem gówno prawda nie tak miało być chociaż czy odpowiadam za dolę niedolę rodziców teściów ludzi którzy w ten dom zaszli i nie wyszli nigdy żywi nie wiem czy to dom przeklęty czy tylko świadomość przeklęcia czyni mi go znośnym co pamiętam co pamiętam czego nie konfabuluję nie retuszuję nie sprawiam że bajer i pic
kupiłem go 18 może już 19 lat temu na drugiej licytacji dając podbijaczom w łapę iżby się walili i precz poszli tak było kupiłem go na urodziny mojej kobiecie ten zakup miał coś mówić coś symbolizować dać realną możliwość powrotu do siebie ale to zły dom był wtedy może mniej a jednak
mój stary w nim umarł nawet do tej pory nie mogę się przemóc by powiedzieć ojciec mój ojciec mój sprawca gdy w mieście umarła mi matka na szpitalnym łóżku bredząc w terminum że ją z domu wygnał i musi się tułać gdy tak umierała na ponowę raka nie chciała się leczyć więc kiedy umarła umęczona nienawiścią do starego do siebie go wziąłem na wieś

w 84 w listopadzie trafiliśmy na nią w ramach emigracji wewnętrznej nie wszyscy mieli na zachodzie znajomych rodzinę determinację mocną zatem wziąłem go na wieś a on po zapaleniu opon mózgu w roku 40 , daleki od uczuć wyższych próbował tu rządzić emerytowany urzędnik kolei pracowita mrówka jego pracowitość dawała bezsensy ludzie podziwiali że taki przedwojenny wiem był kimś zupełnie innym nim go dopadła ta choroba mózgu w roku 40 w nowowilejce pod wilnem mógł tylko ocaleć lub umrzeć ocalał nieleczony jednak okaleczony potem już tylko miał działkę zakładową i króliki w głowie wpierw z pierwszą potem z drugą żoną moją matką przyjechali z wilna już w 45 poznali się tutaj w godzinę zgonu stalina na zachodnich kresach ona wdowa po wojaku pierwszej armii a on rozwodnik i rogacz
śnił się mi gdy umierał na specjalnym łóżku kilka godzin wcześniej odmówiłem mu ostatniej fajki bo by się udusił przecież mi umierał na raka konchy usznej nowotwór zżarł mu oboje uszu i wgryzł się do głębi w czaszkę wykopał w niej krater też bredził śnił się mi gdy martwiało jego prawie 90 letnie ciało szedł estakadą ku górze wrzasnąłem do niego gdzie masz laskę stary co się stary śpieszysz
machnął mi ręką na odczepnego i pomaszerował żwawiej tyle go widziałem poszedłem obudzić córkę i moją kobietę już to już powiedziałem
widziały i słyszały obie jak mnie przeklinał bluzgał i wołał milicję tako czyni rak gdy z uszu wgryza się w sam środek czaszki a to co pożarte strużką wypływa i śmierdzi siostrę środowiskową umierając zgnoił od złodziejek i coorew ale to dzielna była kobita nie takie umierania widziała pochowałem go w mieście obok matki by dalej żarli się z sobą po wieczność stop czy jeszcze panuję nad narracją i czasempamięć z wrażeniami zatacza koncentryczne kręgi gdzie się zachodzą już jestem sobą umęczony boże jak mam dość tych lat bez większego sensu więcej ludziom dałem niż zyskałem od nich dobre chociaż to że jeszcze pamiętają odezwą się czasem z wyjątkiem pracy w enerdówku nie byłem za granicą lecz zdarzyło się lat kilka polskę poznawać prawie od podszewki najpiękniejsze były spotkania z ludżmi oni niektórzy jeśli nie pomarli w okolicznościach i wypadkach pamiętają jeszcze wszyscy ulegliśmy zmianie i płaczemy za swoją młodością przecież nie raz bywało o nocnych polaków rozmowach wyjść na balkon
jestem królem zwierząt boże co się z nami stało
to był zawsze dom użyteczności publicznej za niemca knajpa potem gdy wreszcie się wziąłem za oczyszczanie piwnicy ile urządzeń służących szwabowi odkryłem nawet dwie wewnętrzne pompy za polski wpierw gmina bo budynek sprawiał i tak ma do dziś odpowiednie wrażenie potem miała tu miejsce część lokalnej szkółki jeszcze póżniej i tak już do końca był razem klub świetlica wiejska biblioteka wcale niemała i mieszkanko służbowe bibliotekarki po której na jej miejsce przyszła krystyna z kwalifikacjami mądra dziewczyna matka jedynaczki o której było głośno w kraju gdy jej fagas z zazdrości i zemsty ich maleńkie dziecko udusił utopił pamiętasz to było na Dolnym Śląsku
krystyna tego okropnego faktu nie doczekała powiesiła się tu w miejscu w którym teraz ten tekst piszę niemal za plecami miała 43 lata mąż ją bijał pili sobie oboje zdarzało się jemu że z pierwszego piętra ją chciał nie raz
zrzucić zatem napiła się bimbru razem ze swą ciotką i wieczorową porą przyszła w miejsce pracy aby się powiesić mąż ją zastał jeszcze na pętli przycupniętą drgającą popatrzył a potem po 2-3 godzinach przyszedł ponownie i nareszcie zgłosił ten czarny worek z nią nie zapomnę jakby było wczoraj lokalna sensacja gdybym odpowiedział na jej dyskretne awanse może by i żyła z resztą nie wiem
jej mąż w tej chwili ciągle wdowiec na stwardnienie rozsiane pomalutku umiera wcześniej na jej grobie próbował się wieszać także z dumą obnosił tę naszyjną pręgę
to nie koniec jeszcze
służbowe mieszkanko 2 klitki z kibelkiem zamieszkał żuk menel degenerat, denaturszczyk złodziej i nierób totalny z matką starowinką tę głodził bił wyżywał się na niej gwałcił a wiedziało wielu nikt się nie zająknął chociaż bywała służba społeczna policja i ksiądz delikatna opinia publiczna lubi chronić swój spokój i komfort wewnętrzny więc babinka tu zmarła było to jeszcze przed wspomnianym samobójstwem po tym wszystkim dom opustoszał i trwał w powolnej ruinie lat 5 z kawałkiem kupiłem go potem razem z osieroconym nagle żukiem
sprzedał mi tę norę na szpitalnym łóżku do którego sprowadziłem notariusza myśląc że już się nie wywinie a on trochę podreperowany powrócił i jeszcze przez kilka tygodni mieszkał już u nas gdy zdychał łomocząc nogami o ściany i sprzęty myśmy to słyszeli wraz z głuchym bełkotem potem wszystko ucichło uznaliśmy zgodnie że to kolejna delirka udławił się wnętrznościami i rozwaloną wątrobą wietrzyć trzeba było dwa równe tygodnie podłogę zrywając już wreszcie łapiesz jeśli do tego dotrwałeś momentu o czym tu ja gadam o domu złym o złym domu moim


 cóż trzeba rozłożyć te światła ogniska rozpalić oni przyjdą na obiatę niemi i spragnieni ciepła w duszokształcie którego nikt nie chce nikt nie pożąda a droga zamknięta ani w tę ani w tamtą stronę przyjechał szwagier mąż młodszej siostry mojej kobiety na rekonwalescencję bo spadł z rusztowania z szyją w kołnierzu ortopedycznym z żalem i pretensją w sercu
przyjechał by pooddychać swojskim powietrzem rodzinnych stron ze Śląska z Tarnowskich miał chęć pogadać pożalić się szczerze bo synalek jedynak złdziejaszek narkoman, diler notowany chuligan i nicpoń a ta żona młodsza siostra mojej tylko gnojka kryła broniła zaciągała kredyty na na adwokatów i koszta co było począć poszliśmy na taras on ja wuj pszczoła aby go słuchać i aby się napić a pszczoła był serdeczny od dziecka przyjaciel razem się chowali z tym szwagrem ze Śląska i szwagier w pewnym momencie powiedział wiecie co chciałbym tu na końcu przyjechać by umrzeć być pochowanym między swoimi a nie tam daleko
o północy obudził bolało go bardzo nim żeśmy wezwali doktorkę co miejscowa była a jednak nie chciała przyjechać umarł mi na rękach w męce ekspressowo bo to był zawał i wylew jednocześnie po prostu go ścięło i było po chłopie miał lat 51 proszę przyjść rano po akt zgonu powiedziała lekarz i zasnęła przecież po północy dobrze już było a przyszedł niebawem dobudzony wuj pszczoła pochylił się nad zmarłym przy kominku w salonie leżącym na odlew z całej siły chlasnął mówiąc nie miałeś kiedy i gdzie piznąć w kalendarz khuyu obszczany i zaniósł się płaczem gwałtownym bo to byli druhowie serdeczni od dziecka już wiesz o czym myślę jeśliś dotarł do tego fragmentu bo to jest dom zły w którym dwoje ludzi na bardzo wielu metrach wzajem się obchodzi niczego nie pamięta a co ich roznieca to niechęć dogrobna wszystko wypaliło już się nie poznają to nie jest ten szczupły chłopak co dla niej rodzinę porzucił to nie ta laska którą zapamiętał pod żaglami z którą przez lat 20 może nawet więcej byli jedno trzymając sztamę przeciw wszystkim i wszystkiemu normalnie przecież tak trzymać trzeba lecz to dom zły a może przeklęty jeszcze dwa tygodnie temu tak nie widziałbym tego odrzucając myśl całą tyleż odrealnioną absurdalną co śmieszną a jednak się nie da chociaż były tu modły i kropidło było wiem o tym ja także rozniecam tę złą energię która nas osacza tego niestety nie można wywietrzyć


 nie jestem ekshibicjonistą jestem gościem który dwie niedziele temu w lesie tajemnic i magii coś zyskał i coś bezpowrotnie stracił bankowo cynizm w 50 procentach sceptycyzm w 50 procentach racjonalizm trzeżwość w tej samej proporcji i to jest szaleństwo nad którym panuję chociaż doprawdy nie wiem jak długo tak mogę
com zyskał nie powiem jeszcze nie przywykłem jest druga dekada nowego wieku booże ile jeszcze
nie śpiesz się oceniać raz na dwa trzy lata pozwolić sobie należy na wiwisekcję czy to jest szczere skąd samemu wiedzieć wszystko subiektywne w moim domu usherów  ———————— ---------------------------------------------------------------------------


 

 
Ech Muzo , Muzo – popędliwa moja !
Do serca przytulam,

pozdrawiając wściekle.

 

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura