adam kadmon adam kadmon
330
BLOG

Witryna Poetów nr 18

adam kadmon adam kadmon Kultura Obserwuj notkę 14

 

 

 

Każdego dnia trzeba posłuchać choćby krótkiej piosenki, przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, a także, jeśli to możliwe, powiedzieć parę rozsądnych słów.

Johann Wolfgang von Goethe

 

 

 

 

To już 18 Witrynka , dzięki Tobie , nasz Czytelniku, przyjacielu Poezji. Piękne   Ci dzięki za to ,że nam towarzysząc , dowodzisz sensu naszych działań , tutaj. Ach , nowy Gość się nam w Witrynie pojawił. 

Rena Starska - poetka z Salonu 24.


Pozdrawiamy.

 

 

 

Ludmiła Janusewicz , Adam Kadmon

 

Ludmiła  Janusewicz

 

CHABER

.................

 

Na świeżej zieloności traw
cynobrem maczek się czerwienił
błękitem chabry z białością malw
splątane złotem od złocieni

I patrząc poprzez zieleń tę
tak sobie wtedy pomyślałam
że mogłabym przez życie przejść
przejść z tobą choć kawałek

Teraz nadzieja bez nadziei
choć żagiew żalu niewstrzymana
płonie

Świat nadal trwa
nie zatrzymał się ani na chwilę
ani na moment

W kolejną wiosnę wejdę
bez ciebie naszym chabrem
nie przebiśniegiem
nie pierwiosnkiem

 

 

DWIE RÓWNOLEGŁE

............................................

 

 

To co się stało między nimi
nie powinno się w ogóle zdarzyć
A im się zdarzyło

Są jak dwie równoległe 
które spotkały się przypadkiem 
Stąd ona wnioskuje
że jest w nieskończoności
bo te proste tam się właśnie
spotykają

A skoro ona je spotkała
to nie może przecież być
gdzie indziej

 

 

NIEBO I MORZE  

...................................

 
Bulwar pusty, knajpy pozamykane, pogoda barowa.
W nocy padało i pewnie znowu będzie padać.
Lubię jak jest tak cicho i nie ma ludzi.
Mogę spokojnie siedzieć na ławeczce i patrzeć na ptaki.
Niebo dzisiaj szaroniebieskie, chmury wyglądają tak, 
jakby ktoś odwijał z beli białą tkaninę, a ta nieopatrznie
wysunęła się z rąk i odwinęła się sama tworząc długi,
biały pas.
Odcinek białej wstęgi przy końcu nieboskłonu zaczyna
się marszczyć tworząc łuki mostów, blednąc i szarzejąc
przy tym.
Delikatny makijaż, pomyślałam.
Morze gładkie, wypolerowane do połysku, woda ciężka,
opalizująca.
Fala dosięgając brzegu nie pieni się, nie protestuje 
głośnym szumem, tylko delikatnie rozlewa się po nim.
Brzeg przypomina skórkę pieczonego jabłka powleczonego
lukrem - delikatna, gładka powierzchnia jak lustro, na której 
maleńkie owale piany wyglądają jak okruchy cukru, który 
jeszcze się nie skarmelizował.

 

 

 

JAK KROPLA WINA

........................................

 

 

Jak kropla winna

Każdy ma do czynienia 
ze swoim czasem
żyje w nim i tylko w nim

Czas jest jak kropla winna 
która spłynęła w piach 
odzyskać jej się nie da

Należy wypić kielich wina 
do końca a życie przeżyć tak 
by zawsze brakowało czasu

Oto
jak można pojmować prostotę 
spraw

 

 

RENA  STARSKA ,  Salon 24

 

 

gif-blue-birds

DZIŚ  ZARAZ  ZAWSZE

jeśli miłość
to koniecznie dziś
niech dłużej nie czeka niecierpliwość

jeśli wiara
to od zaraz
niech serce bez niej nie kona

jeśli nadzieja
to na zawsze
niech kątów nie wypełnia pustka

jeśliś jest perłą
niech łzy popłyną daleko
jeśliś perłą jest

niech kątów nie wypełnia pustka
jeśli nadzieja
to na zawsze

niech serce bez niej nie kona
jeśli wiara
to od zaraz

niech dłużej nie czeka niecierpliwość
jeśli miłość
to koniecznie dziś

(C) Rena Starska, 26/12/2014

 

RAJSKIE JABŁUSZKA

 

zmniejszone napięcie
gdzieś w dali
zegarmistrz
naprawia zegar
sprzed stu stu stu
kalendarze
światłem wpadają
spectrum
jak rajskie jabłuszka
do koszyka
uczuć jedwab
z ramion
osunął się szalem
poranione drzewo
echem zapłakało
patrz kukułka
nikt nie śmiał
straty zyski
biały welon
śniegiem zapłonął
w zziębniętych przedsionkach
zadygotał
uśmiech
le le leciutko
ludzkim sercem

(C) Rena Starska, 25/02/2015

 

 

Adam Kadmon

JESTEŚ

 

Jesteś najpiękniejszymi snami ;

te tylko pamiętam.

Czy tęsknię za nimi ? Przeklęte

majaki ! Uporczywe , jak klątwa

ciśnięta zza węgła ,

przez sprzedawcę marzeń.

Dość im – kiedy , do cholery

będzie ?

Pomponiuszu , na Boga !

Tylko bez histerii.

 

LICHO

 

Licho nie śpi , nadobna.

Nawet gdy ty słodko spoczywasz

w morfejskim objęciu.

Pamiętaj , aby odpocząć

przed biegiem.

Nie zrywaj się ze snu, bo

goni ambicja.

Szukaj równowagi , nim ona

o tobie zapomni.

Przecież już poznałaś świata

nieprzychylną gębę.

Bycie sobą także ma urok.

Zatem sobą wbrew tobie ;

widzisz poświatę Księżyca

ponad morską ciszą ?

Pozdrawiaj rybitwy ,nadobna.

Rano. O siódmej czterdzieści.

 

ZAPOWIEDZIANA

 

gdy przyjdzie po mnie będę czekał aż stanie

przede mną pod twoją postacią kształtem

bielą uśmiechu z którego twoja duma

mój podziw niech mnie znów zadziwi

tym samym urokiem co zawsze

ujmując moją dłoń miękko i stanowczo

powie chodz poprowadzę cienistą

doliną na zieloną łąkę

z tego wyprowadzę świata już tobie

jest zbędny.

prowadzić będziesz złotowłosa

z fotografii którą wciąż mam zapisaną

która znikła przepadła zastąpił szkic

piórkiem

zostawisz to co pozostanie ze mnie

w szafirowej toni spocznę spoglądając

w jasność nieba na wzgórze z drzewem

o wyniosłej koronie i pniu tak potężnym

że niewiarygodnym

wzlecę ku temu kluczem białych ptaków

śpiewając imię tej o której wiesz

o wiele więcej ode mnie ach światło

nareszcie zapomnę bo

drzewo jest zapomnienia niestety

teraz chaos we mnie wymaga porządku

 


Na deserek skandalista , autor fenomenalnej książki , której nikt nie przeczytał , podobno birbant , zboczeniec i niezły łajdak.
A także Irlandczyk , pięknie wpisujący się w tradycję języka i literatury angielskiej.

JAMES JOYCE

 

Zmierzch z ametystu przemieniony
—————————————----------------

 

Zmierzch, z ametystu przemieniony,
Niebieski jest, ciemnieje;
Latarni blask bladozielony
Rośnie wśród drzew alei.

W starym pianinie pieśń rozbrzmiewa
Powolna; godna, miła;
W klawisze żółte zapatrzona
Głowę ku nim skłoniła.

Myśl błądzi, dłonie zasłuchane,
Oczy wielkie i czyste…
W zmierzchu niebieskim, ciemniejącym
Światełka ametystu .

tłum. Maciej Słomczyński

 

XXXIII

------------

 

Dziś, dziś do smutnej tej krainy, Gdzie brzmiała ongi pieśń Miłości Wyrozumiale zabłądzimy W imię minione serdeczności, Nie smutni, że wesołą była Miłość, choć tak się nam skończyła. W czerwono-żółtym stroju ptaszek Wciąż drzewo, drzewo opukuje, A wokół samotności naszej Wietrzyk wesoło pogwizduje. Liście – cóż, żaden z nich nie wzdycha, Gdy je zabiera jesień cicha. Dziś, dziś nie usłyszymy więcej Ronda i villanelli nuty, Jednak uściśnij mnie goręcej Nim nas rozłączy kres dnia smutny. Nie bądź, kochanie, zasmucona – To rok, rok mija cały w plonach.

tłum. Maciej Słomczyński

 

Zaśnij już, zaśnij , już zaśnij

----------------------------------------

Zaśnij już, zaśnij,
Bezsenne serce!
Głos szeptem „Zaśnij”
Przenika serce.

Słychać głos zimy,
U drzwi już prawie.
Śpij, bo głos zimy
Wzywa cię w jawę.

Całując, ciszą
Otulę serce —
Śpij, syć się ciszą,
Niesyte serce!

 

Przełożył
Stanisław Barańczak

 

           opublikowano w

       www.wirtualnemedia.pl

adam kadmon
O mnie adam kadmon

Jestem istotą czującą , która swoje przeżyła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Kultura