Płacząc , pożegnałem się z władzą P O , lejąc łzy perliste , rzęsiste. Jak porządny , wierny towarzysz - na wieść o zgonie Jospia Wissarionowicza .
- Łomatko ! - zakrzyknęła towarzyszka życia, skądinąd , mojego.
- Łomatko , Ewa nie startuje na szefa , chociaż wybrał ją sam on , sam DONALD ? -
Pokiwałem głową posępnie.
- Tak , to jest tragedia , droga towarzyszko. Tego nie może i nie powinno być. . . Boszsz, świat się kończy . -
Poczym przystąpiliśmy w koleżeńsko-małżeńskim kolektywie, do omówienia klęski naszej rodzimej lewicy kawiorowej.
- No tak - pokiwała smętnie głową moja Szefowa - Zabrakło Kwacha z Białogardu. Piździec na całej linii ! -
Następnie ze wzmożonym niepokojem powitaliśmy dominium absolutum PiS-u , by na koniec pocieszyć się wystąpieniami pana prezydenta i pana marszałka-seniora. Oby ich przesłania miały skuteczną moc sprawczą , pomyślałem w duchu , a żona zatwierdziła zauważając, że polityka nie jest dla marzycieli i idealistów. Na co dałem jej ( żonie ) kontrasygnatę.
Po drugiej płukance fusów PO herbacie , ustaliliśmy solidarnie, że Angela M. musi odejść, albowiem taka jest wola i nakaz redaktor Joanny Mieszko-Wiórkiewicz
z " Warszawskiej " ; co to pani jest oddelegowana na odcinek berliński. Niemożliwe , by ta enerdówka ostała się tam gdzie jest, a tylko pani Ewa poszła na szczaw i mirabelki.
Na co ozwał się duch dziadka z zapiecka, zauważający przytomnie, że oto wymieniono niemal połowę poprzedniego składu RP Churału , a Niesiołek został.
- Ojciec się nie WTRANCA ! - autorytarnie wypaliła moja jejmość.
- Ojciec nie kuma ,że tam gdzie pan Antoni , tam dla równowagi , Niesiół ? -
Z pewną taką nieśmiałością zajarzyłem ,że wracam do tradycyjnego stanu rozczepienia jaźni. Na Serafinsky'ego i Kadmona.
Jest wporzo , Panie Majorze , to tylko weekend. No , łyyyykend , poniatno ?


Komentarze
Pokaż komentarze