Tego dnia w 1943 roku w Auschwitz zamordowano trzydziestodwuletnią Polkę, po zaledwie trzech miesiącach i siedmiu dniach uwięzienia.
Nazywała się Sylwia Nistenberger.
Zanim obóz zredukował ją do numeru, była urzędniczką. Miała nawyki, rozmowy, być może drobne codzienne frustracje i zwyczajne nadzieje. Poruszała się w świecie, który wciąż wierzył w jutro.
Obóz Auschwitz powstał w 1940 roku jako obóz koncentracyjny dla polskich więźniów. Do 1943 roku stał się największym ośrodkiem zagłady w Europie, ale pozostał miejscem, gdzie etniczni Polacy, Żydzi, Romowie i inni byli więzieni pod reżimem rasowym, który oceniał wartość człowieka na podstawie ideologii.
Trzy miesiące i siedem dni. Na tyle pozwoliła jej Trzecia Rzesza.
Kiedy mówimy „miliony”, tracimy twarze. Kiedy mówimy „ofiary”, ryzykujemy abstrakcję. Ale Sylwia nie była abstrakcją. Była kobietą z imieniem, zawodem i życiem, które nie zasługiwało na to, by skończyć za drutem kolczastym.
Pamięć opiera się redukcji, przywraca to, co pojedyncze.
Dziś wspominamy Sylwię Nistenberger nie jako statystykę, ale jako człowieka, którego życie zostało brutalnie odebrane i którego imię nie może zniknąć w milczeniu.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)