Droga Julko!
W pierwszych słowach mego listu chciałbym Ci serdecznie podziękować, że nareszcie przestałaś mnie ignorować i raczyłaś skomentować mój komentarz skierowany do Ciebie na Twym blogu po jego uprzednim skasowaniu.
W drugich słowach mego listu chciałbym wyrazić swe najgłębsze zadowolenie z faktu, że nie czujesz się na salonie samotna i że znalazłaś odpowiednią dla siebie przyjaciółkę, z którą zawsze będziecie się rozumiały.
W trzecich słowach mego listu chciałbym Ci podziękować za kawał dobrej roboty, którą odwaliłaś dla naszego kochanego Prawa i Sprawiedliwości. Oto wypowiedź Robina4123 o Tobie:
Julki nie trzeba pocieszać! Moim zdaniem to najtwardsza zawodniczka wśród lemingów i sama jedna potrafi w pył rozbić różnych Królików, Sowińców i Kopaczelów. O jej bezkompromisowości będą jeszcze w szkołach uczyć.
…uczyniłaś mottem swego bloga. Po czym wyjątkowo podle go obraziłaś i nawet nie masz odwagi przeprosić. Dzięki temu doskonale wiemy kto zacz – KOD i czym różni się od PiS. Zaczynam podejrzewać, że KOD założył Kaczyński, by skompromitować antykaczyzm, a Ty jesteś po prostu kretem.
Dlatego w czwartych słowach mego listu nie będę namawiał Cię do wstąpienia w szeregi PiS, Ty już do nas należysz. I gorliwie wypełniasz zalecenia prezesa: „…gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne…”
Już wiesz, że polityka bywa brudna. I że m.in. potrzebuje ludzi od czarnej roboty, Ciebie potrzebuje. Ale uważaj, konkurencja spora, a robota niewdzięczna. Przyjaciółka też to wie…
A Robin mnie kiedyś pozytywnie zaskoczył. Zacząłem go pozdrawiać w Sowińcowym stylu: „serdecznie pozdrawiam dyżurnego głupola”. A on już wiedział jak mi odpowiedzieć. Muszę przyznać, że nabrałem do niego szacunku. Dlatego może być niebezpieczny i nie ma się co z nim patyczkować. Dobra robota, Julka…
Inne tematy w dziale Rozmaitości